Nad Teheranem, stolicą Iranu, unoszą się kłęby dymu. Irański urzędnik przekazał Reuetersowi, że ajatollaha Chameneia nie ma w Teheranie, został przewieziony w bezpieczne miejsce
twittertwitter
Minister obrony Izraela poinformował, że to "prewencyjny atak". Ogłosił "natychmiastowy stan wyjątkowy w całym kraju". – Państwo Izrael przeprowadziło atak wyprzedzający na Iran, aby wyeliminować zagrożenia – powiedział Izrael Kac. – W najbliższej przyszłości spodziewany jest atak rakietowy i dronów na Państwo Izrael i jego ludność cywilną – wskazał.
"New York Times" informuje, powołując się na amerykańskich urzędników, że atak ma mieć większy zasięg niż ten przeprowadzony przez USA na irańskie obiekty nuklearne w czerwcu ub.r.
Komunikat wojsk Izraela
Wojsko izraelskie potwierdziło, że w całym kraju włączono syreny alarmowe, aby "przygotować społeczeństwo na możliwość odwetowego ostrzału Izraela rakietami". Rzecznik Sił Obronnych Izraela poinformował, że w związku z zagrożeniem zamknięte zostają szkoły, ogranicza się także wyjście do pracy.
"W ramach wprowadzonych zmian podjęto decyzję o zmianie statusu wszystkich obszarów kraju z Pełnej Działalności na Działalność Niezbędną. Wytyczne obejmują: zakaz prowadzenia zajęć edukacyjnych, organizowania zgromadzeń oraz pracy w zakładach, z wyjątkiem sektorów o kluczowym znaczeniu. Obywatele są zobowiązani do przestrzegania wytycznych publikowanych na oficjalnych kanałach Dowództwa Frontu Wewnętrznego" – przekazały Siły Obronne Izraela w komunikacie.
Cytowana przez BBC agencja informacyjna Fars opublikowała zdjęcia z momentu trzech eksplozji słyszanych w centrum Teheranu. Podała też, że wstępne doniesienia wskazują na to, iż kilka pocisków uderzyło w ulicę Daneshgah i dzielnicę Jomhuri. Reuters pokazuje zdjęcia z jednego tylko miejsca ataku, z kolei Al Jazeera donosi o dwóch uderzeniach.
Dodatkowo siły Izraela ogłosiły w sobotę ataki na infrastrukturę Hezbollahu w południowym Libanie. Powodem mają być "powtarzające się naruszenia" zawieszenia broni.
Trump o Iranie
W piątek prezydent USA Donald Trump powiedział, że jest niezadowolony ze stanowiska negocjacyjnego Iranu. Jak dodał, nie podjął jeszcze decyzji, czy przeprowadzić atak. Po rozmowach Stanów Zjednoczonych i Iranu w Genewie Trump stwierdził, że państwo rządzone przez reżim ajatollahów "nie jest skłonne dać nam tego, co musimy mieć".
– Nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji – powiedział dziennikarzom, zapytany o użycie siły.
– Nie jesteśmy do końca zadowoleni ze sposobu, w jaki negocjują. (...) Nie chcemy, żeby Iran posiadał broń jądrową, nie mogą jej mieć – argumentował.
Zapytany, czy atak USA na Iran wywołałby totalną wojnę na Bliskim Wschodzie, Trump odpowiedział: "Myślę, że zawsze można powiedzieć, że ryzyko istnieje".
