Różowa fala” zaczęła się w 1999 r. od wyboru Hugona Cháveza na prezydenta Wenezueli i utrzymała się tylko w tym kraju oraz w Nikaragui, ale nie dzięki sukcesowi polityki przedstawicieli tego nurtu, lecz stłamszeniu demokracji i wprowadzeniu dyktatury. Chawizm był reakcją na kryzys neoliberalizmu w Ameryce Południowej w latach 90. Korupcja, bieda, rozwarstwienie społeczne, a także resentymenty wobec USA spowodowały popularność haseł odwołujących się do redystrybucji bogactwa, państwowego interwencjonizmu i odrzucenia „dyktatu” USA i Międzynarodowego Funduszu Walutowego na rzecz prawdziwej suwerenności. USA pod rządami Busha, a następnie Obamy były bardziej skoncentrowane na Bliskim Wschodzie niż na kontynencie amerykańskim, więc sprzyjało to temu trendowi.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
