Do ataku doszło na Morzu Czarnym, podczas nalotów na infrastrukturę obwodu odeskiego. Agencja Reutera, powołując się na gubernatora obwodu Ołeha Kipera, informuje, że w momencie ataku jednostka przewożąca nawozy mineralne była zacumowana w obwodzie odeskim.
"Rosja zaatakowała cywilny statek handlowy pływający pod banderą Togo podczas rozładunku nawozów mineralnych" – napisał wicepremier Ukrainy Ołeksij Kuleba na portalu X.
Polityk dodał, że po rosyjskim ataku na statku wybuchł pożar. "Niestety, zginęło trzech członków załogi. Składam szczere kondolencje ich rodzinom i bliskim. Pięciu kolejnych marynarzy odniosło obrażenia" – przekazał Kuleba.
Służby działają na miejscu
Wszystkim osobom rannym w wyniku ostrzału udzielono pomocy medycznej. "To kolejny cios zadany przez Rosję cywilnej żegludze i infrastrukturze portowej na Ukrainie. Takie ataki zagrażają bezpieczeństwu żeglugi międzynarodowej, stabilności światowego handlu oraz bezpieczeństwu żywnościowemu na świecie" – stwierdził Kuleba.
Sprawę komentuje również bubernator obwodu odeskiego Ołeh Kiper. Który napisał, że na miejscu działają odpowiednie służby. "Funkcjonariusze organów ścigania dokumentują skutki kolejnej zbrodni wojennej popełnionej przez Federację Rosyjską" – czytamy.
Rosja uszkodziła również obiekty infrastruktury portowej oraz inne obiekty cywilne. To kolejne ofiary w ciągu ostatnich dni. "Są to pracownicy sektora portowego, kierowcy i marynarze, którzy wykonywali swoją pracę i nie mieli żadnego związku z działaniami wojennymi. Składamy szczere kondolencje rodzinom i bliskim ofiar" – wskazano w komunikacie.
Administracja Portów Morskich Ukrainy zapewnia, że ukraińskie porty mimo rosyjskich ataków dalej funkcjonują.
Czytaj też:
Ukraina zaatakowała rosyjskie bloki mieszkalne. Wśród ofiar są cywile
