Jak przekazało biuro Grahama, senator zmarł w sobotę po krótkiej i nagłej chorobie w wieku 71 lat. Jeszcze w piątek kongresmen składał kolejną wizytę w Kijowie, gdzie rozmawiał z Wołodymyrem Zełenskim.
W depeszy rosyjskiej rosyjskiej agencji informacyjnej czytamy: "Lindsey Graham, znany ze swoich 'rusofobicznych' poglądów, spędził ostatnie miesiące życia promując sankcje antyrosyjskie, wspierając Kijów i wzywając do wzmożenia działań militarnych przeciwko Iranowi".
Ria Novosti podkreśla w swoim komunikacie, że senator znalazł się na "liście terrorystów i ekstremistów Federacji Rosyjskiej".
Rosjanie przypominają, że na kilka dni przed śmiercią Lindsey Graham podkreślał, że osiągnął porozumienie z administracją Donalda Trumpa co do ustawy nakładającej na Moskwę nowe sankcje.
Co ciekawe, wcześniej Graham krytykował działania obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Zełenski: Ameryka i świat straciły zdecydowanego przywódcę
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski skomentował tragiczne doniesienia na komunikatorze Telegram.
"Jesteśmy głęboko zasmuceni wiadomością o śmierci senatora USA Lindseya Grahama. Lindsey był prawdziwym obrońcą wolności i wartości, które czynią nasz świat bezpieczniejszym. W czasie pełnoskalowej rosyjskiej inwazji dziesięciokrotnie odwiedził Ukrainę i był z naszym narodem wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowaliśmy. Pozostawaliśmy w stałym kontakcie, którego będzie mi bardzo brakować. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia spotkaliśmy się dwukrotnie" – napisał Zełenski.
Jak podkreślił prezydent Ukrainy, w ostatnich tygodniach Graham pracował nad "ważnymi inicjatywami, które mogły przybliżyć pokój, w szczególności nad zaostrzeniem sankcji wobec Rosji".
Wołodymyr Zełenski zaznaczył, że "Ameryka i świat straciły zdecydowanego przywódcę". "Składamy wyrazy współczucia rodzinie Lindseya, jego bliskim oraz wszystkim, którzy mieli zaszczyt z nim współpracować" – napisał.
Czytaj też:
Nie żyje senator Lindsey Graham. Dwa dni temu jeszcze był w Kijowie Czytaj też:
"Nieznana dotąd skala współpracy". Rosja i Chiny budują nową "oś zła"
