Do tragedii doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (20 lipca), krótko po zakończeniu finału mundialu.
Według służb ratunkowych na konstrukcji fontanny Arbol Gordo zgromadziło się kilka osób świętujących zwycięstwo reprezentacji Hiszpanii nad Argentyną.
W pewnym momencie górna część zawaliła się, przygniatając znajdujących się na niej ludzi. Trzynastolatek zmarł po przewiezieniu do szpitala, a trzy kolejne osoby odniosły ciężkie obrażenia.
Na miejsce skierowano policję, funkcjonariuszy Guardia Civil, straż pożarną oraz zespoły ratownictwa medycznego. Teren katastrofy został zabezpieczony, a śledczy wyjaśniają przyczyny zawalenia się fontanny. Rodzinę zmarłego objęto pomocą psychologiczną.
Hiszpania mistrzem świata. Pokonała Argentynę w dogrywce
Reprezentacja Hiszpanii zdobyła w niedzielę (19 lipca) drugi w historii tytuł mistrza świata, pokonując w finale Argentynę 1:0 po dogrywce. Decydującą bramkę zdobył Ferran Torres.
W sobotnim meczu o trzecie miejsce (18 lipca) Anglia po kosmicznym spotkaniu pokonała Francję 6:4, mimo że po przerwie roztrwoniła czterobramkowe prowadzenie i musiała odpierać zryw rywali.
Trump świętował z piłkarzami. Nie chciał zejść ze sceny
Prezydent USA Donald Trump jest tak zadowolony z mundialu, że chce, aby Stany Zjednoczone ponownie były gospodarzami turnieju, ale tym razem bez Kanady i Meksyku.
Po finałowym meczu Trump i szef FIFA Gianni Infantino wręczyli puchar piłkarzom Hiszpanii. Prezydent USA świętował razem z nimi i nie miał zamiaru schodzić z podium. Zrobił to dopiero po interwencji szefa FIFA.
Wcześniej skandal (nie tylko w świecie sportu) wywołały doniesienia o telefonie Trumpa do Infantino i sprawa cofnięcia czerwonej kartki dla amerykańskiego piłkarza Folarina Baloguna.
Czytaj też:
Bójka na koniec mundialu. Uderzył przeciwnika w twarz
