Grafika została opublikowana we wtorek (25 sierpnia) na facebookowym koncie lokalnego dziennika "Aydın Denge". Na czarnym tle umieszczono dużymi literami napis "Erdogan Vefat Etti", czyli "Erdogan nie żyje", a odbiorców skierowano do materiału na stronie internetowej gazety.
Jak ustaliły służby, powiązany z publikacją materiał dotyczył jednak nekrologu kobiety o nazwisku Gulsen Erdogan, a nie prezydenta Turcji. Zastosowana forma publikacji mogła jednak – według organów ścigania – wywołać wrażenie, że chodzi o śmierć głowy państwa.
Śledztwo po publikacji sugerującej śmierć Erdogana
W związku z publikacją prokuratura w Aydinie wszczęła z urzędu postępowanie na podstawie art. 217/A tureckiego kodeksu karnego, dotyczącego publicznego rozpowszechniania informacji wprowadzających społeczeństwo w błąd.
Według lokalnych mediów w ramach śledztwa ustalono dane trzech osób związanych z gazetą: jej przedstawiciela, odpowiedzialnej za redakcję oraz reportera. Zostały one zatrzymane przez policję.
Gdzie są granice wolności słowa w Turcji?
Turecka prasa zwraca uwagę, że władze w Ankarze od kilku lat wykorzystują przepisy dotyczące rozpowszechniania wprowadzających w błąd informacji w postępowaniach przeciwko osobom publikującym treści uznawane przez organy państwa za mogące wywoływać niepokój lub dezinformację.
Recep Erdogan ma 72 lata i jest prezydentem Turcji od sierpnia 2014 r. Wcześniej sprawował urząd premiera (w latach 2003-2014).
Erdogan był celem co najmniej kilku udokumentowanych lub oficjalnie badanych planów zamachu. Najpoważniejszy incydent miał miejsce w lipcu 2016 r., kiedy w trakcie puczu wojskowego oddział żołnierzy skierował się do hotelu w Marmaris, w którym przebywał prezydent. Napastnicy chcieli go zabić lub schwytać. W ataku zginęły dwie osoby – ochroniarz Erdogana i policjant.
Czytaj też:
"Izrael nie będzie tego tolerował". Netanjahu grozi Turcji
