Lin Jian powiedział we wtorek, że Pekin "podejmie wszelkie niezbędne środki w celu zdecydowanej ochrony swoich praw i interesów".
Rzecznik powtórzył wyrażane wielokrotnie stanowisko, że Pekin stanowczo sprzeciwia się bezprawnym, jednostronnym sankcjom, które nie mają żadnej podstawy w prawie międzynarodowym i nie zostały autoryzowane przez Radę Bezpieczeństwa ONZ.
Chiny ostrzegają Waszyngton
Lin podkreślił, że tego rodzaju agresja ekonomiczna i maksymalna presja nie pomogą rozwiązać problemu, a jedynie pogłębią napięcia, stworzą ryzyko rozprzestrzeniania się, zakłócą globalny porządek gospodarczy i finansowy oraz zaszkodzą prawom i interesom innych krajów. Dodał, że obecnie priorytetem jest złagodzenie napięć i jak najszybszy powrót do dialogu i negocjacji.
Warto w tym kontekście odnotować, że we wrześniu Xi Jinping ma odbyć wizytę państwową do USA na spotkanie z Donaldem Trumpem. Analitycy są zgodni, że nałożenie przez Amerykanów sankcji na Chiny doprowadziłoby do natychmiastowego odwołania wizyty.
USA zagroziły sankcjami
Przypomnijmy, że sekretarz skarbu USA Scott Bessent ogłosił, że Stany Zjednoczone rozpoczynają szeroką ofensywę gospodarczą przeciwko Iranowi. Deklarowanym celem przedsięwzięcia określanego potocznie jako "gospodarczy D-Day" ma być odcięcie Teheranu od światowych rynków i źródeł finansowania. Waszyngton ostrzegł państwa, banki i firmy prowadzące interesy z Iranem, że również mogą zostać objęte sankcjami.
Operacja ma objąć m.in. handel ropą naftową, transport morski, sektor finansowy, kryptowaluty, złoto i lotnictwo. Bessent powiedział, że państwa utrzymujące stosunki gospodarcze z Iranem otrzymały harmonogramy wygaszania określonych transakcji. Nie wykluczył objęcia sankcjami nawet chińskich banków. – Nikt nie jest poza zasięgiem amerykańskich sankcji – podkreślił.
Czytaj też:
"Gospodarczy D-Day"? Szewko: Być może to cel tej atrapy sankcji Czytaj też:
Zawadzki-Liang: Ekonomicznie Rosja bardzo dużo zawdzięcza Chinom
