Federacja Rosyjska istotnie jest dziś bardzo silnie związana gospodarczo z Chinami, ale nie oznacza to, że Pekin kontroluje politykę Kremla – powiedział w rozmowie z Łukaszem Jankowskim na antenie Radia Wnet korespondent z Chin Andrzej Zawadzki-Liang. Jak podkreślił, Państwo Środka jest dla Rosji kluczowym odbiorcą surowców i dostawcą technologii, jednak w sprawie wojny na Ukrainie Moskwa zachowuje polityczną samodzielność.
Gospodarcze uzależnienie Rosji od Chin
W jego ocenie zależność między Rosją a Chinami należy rozpatrywać osobno w wymiarze politycznym i gospodarczym. – Nie powiedziałbym, że prezydent Putin czy Rosja jest na pasku Chin. Jeszcze do tego trochę brakuje i trochę daleko – powiedział Zawadzki-Liang. Zależność Rosji od Chin ma zatem charakter ekonomiczny.
Jak podkreślił Zawadzki-Liang, Pekin konsekwentnie zachowuje dotychczasową linię wobec wojny między Rosją a Ukrainą. Stały komunikat głosi, że strony powinny jak najprędzej zawrzeć rozejm i przeprowadzić negocjacje pokojowe. Jak dodaje, nie jest natomiast tak, że Pekin może nakazać Moskwie zakończenie wojny na Ukrainie. W tym kontekście korespondent przywołał wcześniejszą wypowiedź ministra spraw zagranicznych Chin Wang Yi, który odpowiadając na podobne sugestie, przekonywał, że gdyby Chiny rzeczywiście miały tak daleko idący wpływ na Władimira Putina, wojna mogłaby zostać zakończona bardzo szybko.
Czytaj też:
Jedwabny Szlak Arktyczny. Chiny uruchomiły stałe połączenie Czytaj też:
"Gospodarczy D-Day"? Szewko: Być może to cel tej atrapy sankcji
