Donald Trump oświadczył w poniedziałek na platformie Truth Social, że "Ukraina zgodziła się, by nie uderzać na rosyjskie obiekty energetyczne”. "Rosja podobnie się zgodziła" – dodał.
Ponownie ocenił, że wzrost ceny oleju napędowego, który w USA, jak i w Polsce, jest obecnie najdroższy w historii, jest w większości spowodowany wojną Rosji z Ukrainą, a nie wojną z Iranem.
Mimo zapowiedzi Donalda Trumpa siły rosyjskie uderzyły we wtorek w stację benzynową i magazyny w Kijowie, a w Rosji ataki rakietowe i dronowe uszkodziły budynek firmy Ozon, obiekt przemysłowy i kilka budynków mieszkalnych.
Pieskow odniósł się do słów Trumpa
Dmitrij Pieskow, rzecznik prasowy Władimira Putina, powiedział we wtorek, pytany o słowa amerykańskiego przywódcy: „Tak, widzimy to”.
– Ogólnie rzecz biorąc, z pewnością uważamy to za bardzo dobry pomysł, dobrą inicjatywę. Jesteśmy w kontakcie z Amerykanami. Zawsze opowiadamy się za pokojowymi rozwiązaniami – oświadczył.
Jednocześnie podkreślił, że zapewnienie bezpiecznego funkcjonowania rafinerii i zwiększenie produkcji produktów naftowych nie rozwiązuje globalnych problemów.
– Głównym problemem jest bowiem dostarczenie produktów naftowych na rynki światowe – zauważył rzecznik Kremla.
Dmitrij Pieskow dodał, że "chodzi o niezakłócony dostęp tych produktów naftowych do rynków światowych". – W tym celu musimy zapewnić bezpieczną żeglugę handlową i nawigację tankowców. Władze w Kijowie nie są jeszcze skłonne zagwarantować takiego bezpieczeństwa – stwierdził.
Podkreślił, że cierpią nie tylko tankowce Rosji, ale także te należące do innych krajów, w których giną ludzie różnych narodowości.
– Drugą rzeczą, którą należy zrobić, jest oczywiście zniesienie sankcji. Te nielegalne ograniczenia w dostawach energii na świat – powiedział.
Rzecznik Władimira Putina zauważył, że dopiero wtedy świat będzie nasycony produktami naftowymi, a ceny spadną.
– Ogólnie rzecz biorąc, raz jeszcze uważamy to za bardzo dobry pomysł, jesteśmy w kontakcie z Amerykanami i będziemy z nimi nadal rozmawiać – podkreślił.
Według niego, jeśli zawieszenie broni zostanie wprowadzone, rynek krajowy zostanie nasycony, a rafinerie będą działać bez żadnego zagrożenia.
– Ale i tak moglibyśmy ustabilizować ten rynek, a jest on bliski pełnego nasycenia. W rzeczywistości trwają obecnie kompleksowe prace nad zapewnieniem bezpieczeństwa rafinerii ropy naftowej i innych obiektów energetycznych – mówił.
Ocenił przy tym, że jeśli jednak chodzi o rynek globalny, to nie jest to kwestia produkcji.
Czytaj też:
Szansa na deeskalację wojny? Trump: Ukraina i Rosja się zgodziły Czytaj też:
Cień nadziei na deeskalację. Zełenski: To mógłby być pierwszy krok
