Do zdarzenia doszło w poniedziałek (14 września) w pobliżu Gedser na południu Danii, kiedy śmigłowiec Fennec duńskich sił powietrznych wykonywał rutynowe zdjęcia rosyjskiej fregaty znajdującej się na wodach międzynarodowych.
Według duńskich sił zbrojnych okręt wystrzelił w kierunku śmigłowca dwie race, z których jedna minęła maszynę w niewielkiej odległości – podała stacja Euronews.
Minister spraw zagranicznych Danii Lars Lokke Rasmussen określił incydent jako "całkowicie nie do przyjęcia" i poinformował o wezwaniu rosyjskiego ambasadora.
Premier Danii Mette Frederiksen oceniła działanie Moskwy jako "lekkomyślne" i stwierdziła, że wpisuje się ono w szerszy wzorzec coraz bardziej agresywnego zachowania Rosji wobec państw europejskich.
Atak racami na Bałtyku. Rosja kontra Dania
Duńskie władze podkreślają, że zdarzenie miało miejsce na wodach międzynarodowych. Szef resortu obrony Jeppe Bruus wskazał, że pokazuje ono rosnącą gotowość Rosji do podejmowania ryzyka. Według niego jest to poważny incydent, dlatego ambasador Rosji został wezwany do złożenia wyjaśnień.
Sytuacja miała miejsce w czasie zwiększonego napięcia w rejonie Morza Bałtyckiego. Tego samego dnia NATO zestrzeliło drona, który wleciał w przestrzeń powietrzną Litwy z terytorium Białorusi, a Polska poderwała samoloty w związku z rosyjskimi dronami atakującymi Ukrainę.
Dron na plaży koło Jarosławca. Bada go wojsko
W poniedziałek (14 września) szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że w rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca (woj. zachodniopomorskie) wojsko zlokalizowało i podjęło z Bałtyku drona. "Wstępne oględziny wskazują, że jest to wojskowy bezzałogowiec pochodzący z Rosji" – dodał.
"Coraz więcej wiemy o dronie przejętym koło Jarosławca. Zalecam wyjątkową ostrożność w komentarzach i analizach. Na zdjęciu właściwy obiekt. Coraz więcej danych wskazuje, że Rosjanie prawdopodobnie utracili nowy model drona typu Gerbera" – napisał Kosiniak-Kamysz w serwisie X.
Wojna na Ukrainie. Atak Rosji tuż przy granicy z Polską
Maszynę wyłowiono z Bałtyku dzień po tym, jak wojska rosyjskie przeprowadziły na Ukrainie atak dronowy tuż przy polskiej granicy, uderzając w stację benzynową, a także w pociąg towarowy stojący na bocznicy. Ewakuowano funkcjonariuszy i podróżnych obecnych na przejściu granicznym Dorohusk-Jagodzin. Nikt nie został poszkodowany.
Premier Donald Tusk powiedział podczas specjalnej narady z ministrami i szefami służb w niedzielę (13 września), że eskalacja działań ze strony Rosji staje się faktem. – Najbliższe tygodnie i miesiące to będzie okres bardzo wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej i nie możemy wykluczyć, niestety, że ta eskalacja będzie dotyczyła także naszego terytorium – ostrzegł szef rządu.
Czytaj też:
Leśkiewicz: Tutaj nie ma sporu, rząd i prezydent działają razem
