Rosja planuje wielką mobilizację? Miedwiediew ucina spekulacje

Rosja planuje wielką mobilizację? Miedwiediew ucina spekulacje

Dodano: 
Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i były premier Rosji
Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i były premier Rosji Źródło: PAP/EPA / SPUTNIK POOL
Dmitrij Miedwiediew oświadczył, że Rosja nie planuje mobilizacji.

– W naszym kraju nie ma planów mobilizacji. Mamy wielu naszych ludzi, którzy walczą, podpisują kontrakty, robią to dobrowolnie, kierując się patriotycznymi przekonaniami – oświadczył wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew, odpowiadając na pytania uczestników Festiwalu Nowych Mediów.

Zełenski ostrzegał, że Rosja może planować nową mobilizację

Kilka dni temu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że Rosja może przeprowadzić nową mobilizację po przyszło-miesięcznych wyborach parlamentarnych. Według Wołodymyra Zełenskiego Kreml może skierować świeżo zmobilizowanych żołnierzy przede wszystkim na wschód Ukrainy.

Rosjanie uciekają z kraju, bo boją się mobilizacji

W piątek portal Politico napisał, że ponad 113 tys. Rosjan opuściło swój kraj w ubiegłym tygodniu przez przejście graniczne z Gruzją w Górnym Larsie w obawie przed nową falą mobilizacji.

Serwis ocenia, że nagły wzrost ruchu na południowej granicy Rosji przypomina wydarzenia z września 2022 roku, kiedy ogłoszenie tzw. częściowej mobilizacji wywołało masową ucieczkę z kraju.

Powodem aktualnej paniki w Rosji są doniesienia ukraińskiego wywiadu o planowanym powołaniu w Rosji nawet kilkuset tysięcy ludzi, a także coraz agresywniejsze metody werbunku stosowane przez rosyjskie władze.

Eksperci w rozmowie z portalem oceniają, że przywódca Rosji Władimir Putin próbuje za wszelką cenę uniknąć oficjalnego ogłoszenia poboru, by nie musieć przyznawać się do porażki i wysokich strat na froncie, które po raz pierwszy przewyższyły liczbę docierających na front ochotników.

Kampanie werbunkowe prowadzone wśród studentów do jednostek dronowych zakończyły się jednak klęską. Z planowanych 80 tys. osób udało się pozyskać zaledwie około 10 proc. Z kolei agresywne naloty służb na mężczyzn w uboższych regionach Rosji, np. w mieście Penza, doprowadziły do powstawania lokalnych grup samoobrony.

Czytaj też:
"To ogromna liczba". Tylu ludzi potrzebuje wojsko Ukrainy
Czytaj też:
Rosjanie boją się wezwania na front. Coraz więcej chce wyjechać

Źródło: DoRzeczy.pl / interfax.ru
Czytaj także