Obserwatorium Imigracji i Demografii przeprowadziło badanie, w którym zmierzyło prawdopodobną ewolucję populacji francuskiej w ramach trzech polityk migracyjnych. W dwóch scenariuszach Francuzi staną się we Francji mniejszością między 2050 a 2060 rokiem. W scenariuszu "optymistycznym" nigdy do tego nie dojdzie, co nie znaczy oczywiście, że problem z migracją zniknie.
Pierwszy wniosek z badania jest pewny – niezależnie od wariantu polityki imigracyjnej, do 2050 roku nastąpią poważne zmiany demograficzne. Wynika to chociażby z dotychczasowej polityki otwarcia Francji na masowa migrację z Afryki i państw muzułmańskich.
Jak natomiast będzie wyglądać struktura populacji Francja w 2050 roku?
Francuzi będą we Francji mniejszością
Wspomniane badanie przeprowadzone przez Obserwatorium Imigracji i Demografii (OID) dla magazynu "Le Figaro" opiera się na publicznych danych z INSEE (Państwowy Instytut Statystyki i Badań Ekonomicznych we Francji) i INED (Francuski Instytut Demograficzny).
OID wybrało trzy warianty trajektorii migracyjnych, celem możliwie precyzyjnego wyliczenia ich konsekwencji demograficznych.
W badaniu uwzględnia się pochodzenie na przestrzeni trzech pokoleń. Do 2024 roku ponad 30 proc. dzieci urodzonych we Francji miało już co najmniej jednego rodzica urodzonego poza Unią Europejską.
Scenariusz 1 – Najgorszy
Pierwszy wariant rozszerza obecną politykę migracyjną. Zakłada on 350 000 stałych wjazdów rocznie. OID uważa ten poziom za zgodny z liczbą około 500 000 wjazdów migrantów na terytorium, o których mówiło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w 2024 roku, zakładając, że około dwie trzecie tych przyjazdów miało charakter stały.
W tym scenariuszu dzieci pochodzenia pozaeuropejskiego w ciągu trzech pokoleń będą stanowiły większość narodzin po 2040 roku. Ich udział osiągnie około 65 proc. około 2070 roku. Transformacja całej populacji przebiegałaby naturalnie wolniej. Rdzenni Francuzi staną się mniejszością około 2050 roku. "Francuzi" z pozaeuropejskim pochodzeniem w ciągu trzech pokoleń przekroczyliby 50 proc. całkowitej populacji i to do połowy lat 70. XXI wieku.
Scenariusz "pośredni"
Scenariusz pośredni zakłada 250 000 stałych przyjazdów rocznie, co stanowi umiarkowaną redukcję. Ten sam trend utrzymałby się, ale z opóźnieniem o jedno pokolenie. Odsetek narodzin osób pochodzenia pozaeuropejskiego stanowiłby większość zaraz po 2050 roku, a następnie ustabilizowałby się na poziomie około 55 proc. do 2080 roku. Odsetek osób bez pochodzenia migracyjnego spadłby poniżej 50 proc. około 2060 roku. Większość osób pochodzenia pozaeuropejskiego w populacji ogólnej wystąpiłaby w latach 90. XXI wieku.
W obu przypadkach Francja w drugiej połowie stulecia stałaby się krajem, w którym większość mieszkańców byłaby pochodzenia imigranckiego.
Wariant "optymistyczny"
W trzecim wariancie trend ten może być odwracalny, ale wpływ migracji nadal pozostaje olbrzymi. OID przewiduje tu czterokrotny spadek imigracji spoza Europy w zestawieniu ze scenariuszem "pośrednim". Wymagałoby to jednak konkretnych decyzji politycznych, w szczególności dotyczących azylu, łączenia rodzin oraz przepisów unijnych i zmian na poziomie konstytucji narodowej.
W tym scenariuszu odsetek Afrykanów i Arabów również będzie rósł przez kolejne dekady, napędzany obecnymi przepływami migracyjnymi i pogarszającą się sytuacją demograficzną Europejczyków. Około 2050 roku osiągnie prawie 35 proc. wszystkich urodzeń, po czym zacznie spadać. W całej populacji ustabilizuje się na poziomie około 30 proc. od lat 70. XXI wieku, nigdy nie osiągając poziomu większości.
Podsumowując, pod koniec XXI stulecia różnica między scenariuszem najbardziej negatywnym a "optymistycznym" wyniosłaby około trzydziestu punktów procentowych. Ta różnica stanowi główny wniosek polityczny badania i zakłada, że wzrost populacji nie zależałby od całkowicie niekontrolowanego mechanizmu, ale również od decyzji politycznych podejmowanych obecnie.
Czytaj też:
Feministka apeluje o masową migrację i by biali nie mieli dzieci Czytaj też:
Zaatakował nożem policjantów. Wrzeszczał "Allahu Akbar"
