Bez kłucia, skutecznie i zdalnie

Bez kłucia, skutecznie i zdalnie

Dodano: 
Telediabetologia
Telediabetologia / Źródło: Materiały prasowe
To przełom, technologia XXI w. – mówią o systemach do ciągłego monitorowania glikemii diabetolodzy.

Ukłucie w opuszek palca, kropla krwi, pomiar glukometrem, odczyt… Codzienna rutyna chorych na cukrzycę. Metoda niewygodna, a gdy pomiar trzeba powtarzać co kilka godzin – boleśnie dokuczliwa. Życia wielu diabetyków zmieniły w ostatnich latach systemy do ciągłego monitorowania glikemii. – Technologia ta zrewolucjonizowała możliwości monitorowania glikemii u chorych na cukrzycę, to niebywałe osiągnięcie XXI w. – mówi prof. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego.

Systemy ciągłego monitorowania glikemii w czasie rzeczywistym są dedykowane głównie dla pacjentów korzystających z osobistych pomp insulinowych. Znacząco szerzej stosowany jest system ciągłego monitorowania glikemii metodą skanowania, który pacjent może założyć sobie sam a pomiar dokonywany jest przez zbliżenie czytnika lub smartfona do sensora. Odczytane wyniki pozwalają dostosowywać dawki insuliny oraz ocenić jak posiłki czy wysiłek wpływają na zmienność glikemii. To rozwiązania umożliwiające zdalny dostęp lekarza do wyników pacjenta a tym samym przeprowadzenie wartościowej wizyty zdalnej. W dobie COVID-19 podnosi to bezpieczeństwo chorych, a przecież chorzy na cukrzycę są w grupie zwiększonego ryzyka ciężkiego przebiegu tego zakażenia.

Utrata bezpieczeństwa

Jednak to nie jedynie wygoda zastąpienia glukometru tymi systemami sprawia, że lekarze nazywają je przełomem. – Systemy ciągłego monitorowania glikemii nie tylko pozwalają wskazać aktualną wartość glikemii, co było możliwe przy użyciu starszych metod, czyli klasycznych glukometrów, ale pokazują kierunek i tempo zmian glikemii. Więcej: systemy te pozwalają pacjentom szybciej reagować na zmiany glikemii, bo chory na cukrzycę widzi, w którym kierunku w najbliższym czasie glikemia będzie podążała, a zatem może wyprzedzać i wyhamowywać niekorzystne zjawiska glikemiczne, co nie byłoby możliwe, gdyby trendu glikemii nie widział – mówi prof. Zozulińska-Ziółkiewicz. – Oprócz tego systemy te mają niezwykłą wartość terapeutyczną. Mają nawet status narzędzia leczniczego, gdyż ich stosowanie prowadzi do poprawy wyrównania metabolicznego cukrzycy – dodaje.

W Polsce systemy ciągłego monitorowania glikemii w czasie rzeczywistym są refundowane tylko pacjentom przed 26. rokiem życia. Jeszcze szybciej refundacja kończy się dla pacjentów korzystających z systemu ciągłego monitorowania glikemii metodą skanowania. Kiedy młody człowiek z cukrzycą osiąga pełnoletność, i chce dalej korzystać z monitorowania glikemii metodą skanowania, musi ponosić pełne koszty, na co wielu pacjentów nie stać. – Powrót pacjentów do glukometru często oznacza pogorszenie kontroli metabolicznej cukrzycy, a więc nie chodzi tu tylko o wygodę, ale przede wszystkim o wyrównanie cukrzycy i bezpieczeństwo chorych. Przez lata stosowania tych systemów, przy lepszych glikemiach i mniejszym ryzyku hipoglikemii, u pacjentów wyrabia się poczucie bezpieczeństwa, a jego utrata może być trudna psychicznie do zaakceptowania – mówi prof. Zozulińska-Ziółkiewicz.

Osiem palców

System ciągłego monitorowania glikemii metodą skanowania z powodzeniem może być stosowany u pacjentek w ciąży. – Niewiele kobiet z tego korzysta ze względu na brak refundacji, natomiast zasadność zastosowania systemów ciągłego monitorowania glikemii u pacjentek w ciąży jest oczywiście olbrzymia – mówi prof. Krzysztof Czajkowski, ginekolog położnik. – Sposób wyrównania glikemii decyduje o ryzyku powikłań ciąży oraz ryzyku powikłań u dziecka. Im kobieta jest lepiej monitorowana, tym to ryzyko jest mniejsze i tym większa szansa, że urodzi zdrowe dziecko – dodaje.

Wśród powikłań źle wyrównanej cukrzycy profesor wymienia nadciśnienie indukowane przez ciążę, które u kobiet z cukrzycą zdarza się dwukrotnie częściej niż u pozostałych, oraz ryzyko częstszych zakażeń. W przypadku płodu możliwym poważnym powikłaniem może być makrosomia, czyli mówiąc najprościej – otyłość dziecka będącego jeszcze w łonie matki. Lekarzom trudniej określić rzeczywisty rozmiar dziecka, a niedoszacowanie wagi może powodować komplikacje podczas porodu. – Badania długofalowe wykazały z kolei, że dzieci z makrosomią częściej w przyszłości są osobami otyłymi, mają nadciśnienie, choroby serca, a w rezultacie żyjące krócej – mówi prof. Czajkowski.

– Prowadzę ciąże kobiet z cukrzycą od wielu lat i uważam, że konieczność codziennego kłucia się jest rzeczą okropną dla pacjentek. Łatwo się mówi, ale mamy osiem palców, które kłujemy, bo pomijamy kciuki, więc nawet jeśli kobieta sprawdza glikemię cztery razy dziennie (a czasem jest to 6-8 razy), to musi kłuć każdy palec co drugi dzień przez 9 czy 10 miesięcy. Sytuacja nie do pozazdroszczenia – dodaje prof. Czajkowski.

Tekst: Mateusz Woźniak

Artykuł został opublikowany w 6/2021 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

-
 0
Czytaj także