Towary produkcji rolno-spożywczej wjeżdżają do Polski w ogromnych ilościach. Tymczasem funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej z Lublina udaremnili wwóz na terytorium naszego kraju ogromnego transportu zepsutej śruty słonecznikowej z Ukrainy. Towar, którym miały być karmione zwierzęta, był pokryty pleśnią i cuchnął stęchlizną.
Śruta słonecznikowa z Ukrainy. Pleśń widoczna nawet gołym okiem
Interwencja miała miejsce na przejściu granicznym w Dorohusku, gdzie funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej poddali kontroli pociąg towarowy wjeżdżający z Ukrainy.
W czterech wagonach znajdowało się łącznie ponad 280 ton śruty słonecznikowej. Zgodnie z dołączoną dokumentacją, produkt ten miał zostać wykorzystany jako surowiec do produkcji pasz dla zwierząt na terenie Unii Europejskiej. Szybko zweryfikowano, że zawartość wagonów drastycznie odbiega od jakichkolwiek norm jakościowych.
W roku oględzin kontrolerzy stwierdzili, że ładunek jest silnie zawilgocony i wydziela wyraźną woń stęchlizny. Na dodatek na powierzchni śruty widoczna była gołym okiem pleśń.
Wprowadzenie tak zanieczyszczonego surowca do łańcucha żywnościowego mogłoby stanowić realne zagrożenie dla zdrowia zwierząt hodowlanych, a zatem finalnie także i dla ludzi. Podjęto decyzję o wstrzymaniu transportu. Jednak, ile takich transportów wjechało do Polski? Tego nie wiemy.
O fatalnym stanie ładunku powiadomiono Granicznego Lekarza Weterynarii w Dorohusku, który po zapoznaniu się z wynikami kontroli wydał oficjalny zakaz wwozu towaru do Polski. Wszystkie cztery wagony zostały cofnięte na stronę ukraińską.
Czytaj też:
Buta ukraińskiego lobbysty. "Polscy rolnicy powinni zaniechać produkcji zbóż"Czytaj też:
Ukraiński ekonomista wyzywa polskich rolników. "Leniwi nieudacznicy i frajerzy"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
