Ukraiński ekonomista wyzywa polskich rolników. "Leniwi nieudacznicy i frajerzy"

Ukraiński ekonomista wyzywa polskich rolników. "Leniwi nieudacznicy i frajerzy"

Dodano: 27
Protest rolników 09.02.2024
Protest rolników 09.02.2024 Źródło: PAP / Przemysław Piątkowski
Andrij Yarmak, były ekonomista ONZ, uważa rolników, którzy protestują przeciwko zalaniu polskiego rynku produktami z Ukrainy za "leniwych nieudaczników".

Andrij Yarmak, były ekonomista Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa a obecnie pracownik platformy rynkowej EastFruit, nazwał protestujących w Polsce rolników leniwymi nieudacznikami i frajerami.

Yarmak: Frajerzy, leniwi nieudacznicy, ograniczeni ludzie

"Jestem bardzo wdzięczny Polakom, którzy podeszli do mnie podczas Fruit Logistica i przeprosili za działania swoich marginalizowanych frajerow na granicy z Ukrainą".

"Jestem także wdzięczny Polsce za wszelką pomoc, jakiej udziela w tym trudnym czasie dla Ukrainy i Ukraińców. Mieszkałam w Polsce, kiedy weszła ona do UE i pamiętam, jak rolnicy w Niemczech i Francji protestowali przeciwko polskim produktom. Żal mi tych polskich rolników, którymi ruski tak łatwo manipulują. Z doświadczenia życia w Polsce wiem, że ci, którzy biorą udział w takich akcjach, to zazwyczaj leniwi nieudacznicy, którzy nie radzą sobie z pracą w rolnictwie. Prawdziwi rolnicy uprawiają ziemię i myślą, co czyni ich skutecznymi" – pisze Yarmak.

W dalszej części wpisu Yarmak straszy rosyjskim podbojem Polski. Udało mu się nawet połączyć rzekomy "spadek eksportu z Ukrainy", mimo że cały czas jest wzrost, z przybliżeniem momentu ewentualnej rosyjskiej agresji na Polskę.

"Szkoda, że ci ograniczeni ludzie nie rozumieją, że rynek zbóż jest globalny i że zamknięcie granicy z Ukrainą nie wpływa w żaden sposób na ceny zbóż w Polsce. Ale spadek eksportu z Ukrainy przybliża moment, kiedy polski ciągniki pojadą jako trofea do Czeczenii, a Buriaci będą cieszyć się z żonami polskich rolników" – twierdzi.

facebook

Przyczyna protestów – niekontrolowany import z agroholdingów z Ukrainy

Strajk generalny rolników, którzy sprzeciwiają się forsowaniu unijnej polityki klimatycznej i zalewaniu polskiego rynku produktami rolno-spożywczymi agroholdingów z Ukrainy trwa od piątku w ponad 250 miejscowościach.

Przed rozpoczęciem protestów polscy rolnicy wielokrotnie prowadzili strajki ostrzegawcze i tłumaczyli, że napływ produktów z Ukrainy nie jest kontrolowany i nie podlega unijnym regulacjom, co dodatkowo potęguje nieuczciwą konkurencję ze strony położonych na Ukrainie agroholdingów.

Przykładowo, jak wskazali posłowie Konfederacji, w pierwszym kwartale 2023 roku odnotowaliśmy 610-krotny wzrost importu ukraińskiego zboża do Polski w porównaniu z analogicznym okresem w roku poprzednim.

Rolnicy wezwali premiera Tuska, by natychmiastowo zamknął polską granicę z Ukrainą do czasu aż zostanie stworzona możliwość kontrolowania wszystkich towarów wjeżdżających do Polski z tego kraju. Następnie, jak postulują, należałoby wprowadzić systemowe rozwiązania w tym zakresie. Rolnicy podnoszą także kwestie dotyczące, jak twierdzą, toksyczności i niższej jakości żywności z Ukrainy.

Drugim zasadniczym powodem protestów jest forsowana przez Komisję Europejską polityka Zielonego Ładu. Przeciwko temu elementowi ideologicznej agendy Brukseli strajkują obecnie rolnicy z co najmniej kilkunastu europejskich krajów.

"Prosimy rodaków o wyrozumiałość i świadomość sytuacji w jakiej wszyscy się znaleźliśmy. Walczymy o nasze wspólne dobro, jakim jest uchronienie przed upadkiem i bankructwem polskich rodzinnych, niejednokrotnie wielopokoleniowych gospodarstw rolnych" – napisali w komunikacie o strajku generalnym.

Czytaj też:
Unia zlikwiduje europejskie rolnictwo? Mentzen: A wiecie co łączy Ukrainę z Ameryką Południową?
Czytaj też:
Co wjeżdża do Polski? Kołodziejczak interweniuje w Dorohusku, ale urzędnicy nie chcą okazać dokumentów

Źródło: Wrp.pl/ DoRzeczy.pl
Czytaj także