Tym razem chodzi o Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na szpital blisko 300 tys. zł kary za nieprawidłowości przy prowadzeniu list oczekujących.
Pacjenci poza kolejką
Sprawa dotyczy Kliniki Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi UCK WUM. Jak ustalił Rynek Zdrowia, impulsem do kontroli była anonimowa skarga pracowników. W piśmie wskazywano, że pacjenci kierowani z przyszpitalnej poradni dostawali odległe terminy, natomiast osoby trafiające ze skierowaniami z prywatnego gabinetu jednego z lekarzy miały być przyjmowane znacznie szybciej, czasem nawet z dnia na dzień.
Tego konkretnego mechanizmu NFZ nie potwierdził. Potwierdził jednak sam fakt nieprawidłowości. Kontrola trwała od października 2025 roku do lutego 2026 roku i objęła dokumentację z okresu od października 2023 do czerwca 2024 roku. Sprawdzono 3289 pacjentów.
70 proc. przypadków niezgodnie z kolejnością
Wyniki kontroli są poważne. Jak ustalił NFZ, aż 70 proc. badanych przypadków było realizowanych niezgodnie z kolejnością na liście oczekujących. Fundusz wykrył sytuacje, w których pacjenci zakwalifikowani jako "stabilni" byli przyjmowani szybciej niż chorzy oznaczeni jako "pilni". Dodatkowo 10 pacjentów miało zostać przyjętych całkowicie poza oficjalną listą. Kontrolerzy wskazali też na chaos w dokumentacji. Brakowało numerów PESEL, numerów telefonów, powodów przyjęcia, a także informacji o zmianach terminów.
NFZ zarzucił placówce także brak wpisów "w czasie rzeczywistym". Za wszystkie uchybienia nałożono karę w wysokości 289 tys. 228,97 zł. To nie pierwszy raz. W 2022 roku ta sama klinika zapłaciła już około 50 tys. zł za podobne naruszenia.
UCK WUM broni się, że pacjenci byli przyjmowani zgodnie z kryteriami medycznymi, a nie statystyczną kolejnością. Placówka twierdzi też, że kontrola pominęła część istotnych dowodów. Ostatecznie jednak szpital zaakceptował ustalenia NFZ i rozpoczął działania naprawcze.
Śledztwo w sprawie Szpitala Południowego
Tymczasem Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dwa śledztwa dotyczące Szpitala Południowego. Pierwsze dotyczy podejrzenia wyłudzenia co najmniej 558 tys. 558 zł i 70 gr. Śledczy sprawdzają, czy lekarz Dawid Kacprzyk miał wystawiać nierzetelne faktury dotyczące czasu pracy. Jak poinformował rzecznik prokuratury Piotr Skiba, sprawa obejmuje okres od stycznia 2025 do czerwca 2026 roku.
Drugie postępowanie ma szerszy charakter i dotyczy możliwej niegospodarności.
Czytaj też:
"To nie będą informacje, które będą ujawniane opinii publicznej". RPO o nowym projekcie rząduCzytaj też:
"Układ zamknięty grupy trzymającej władzę". Pełczyńska-Nałęcz uderza w KO
