Bloomberg przypomina, że dotychczasowe trzy rundy rozmów trójstronnych, które odbyły się w tym roku w Abu Zabi i Genewie, nie przyniosły praktycznie żadnych wymiernych rezultatów. W prywatnych rozmowach amerykańscy urzędnicy przyznają, że nie widzą żadnych oznak, iż Władimira Putin jest gotowy porzucić swoje radykalne stanowisko.
Jak podają źródła, mimo że negocjacje między trzema stronami – Ukrainą, Stanami Zjednoczonymi i Federacją Rosyjską – pozostają konstruktywne, w rzeczywistości utknęły w martwym punkcie:
"Moskwa i Waszyngton w praktyce rywalizują o to, kto pierwszy ustąpi w rozmowach prowadzonych przez specjalnego wysłannika USA Stephena Witkoffa i zięcia Trumpa Jareda Kushnera – powiedział przedstawiciel NATO. Oznaczałoby to albo porzucenie przez Rosję niektórych «czerwonych linii», w tym pełnej kontroli nad terytorium we wschodnim Donbasie, albo porzucenie Ukrainy przez USA” – czytamy.
Rosyjskie żądania
Moskwa domaga się oddania pełnej kontroli na Donbasem, mimo że jej wojska zdobyły zaledwie część jego terytorium. Rosja odmawia również oddania kontroli nad ukraińską elektrownią jądrową w Zaporożu, którą okupuje od początku inwazji.
Ukraina odrzuca rosyjskie żądania wycofania wojsk z Donbasu i zaproponowała zawieszenie broni na istniejących liniach frontu. Stany Zjednoczone zaproponowały utworzenie wolnej strefy ekonomicznej w tym regionie, a także udzielenie Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa na wypadek przyszłych ataków rosyjskich.
Nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja w sprawie losu elektrowni jądrowej. Podczas gdy USA zaproponowały podział na trzy części, Kijów odrzuca możliwość podziału z Rosją, choć zapowiedział, że Amerykanie mogliby podzielić się swoją częścią z Moskwą.
Czytaj też:
"Nie możemy być głupcami". Zełenski wprost: Na to Ukraina się nie zgodziCzytaj też:
UE odpowiada na decyzję Trumpa ws. ceł. Wstrzymano wielką umowę z USA
