Moskwa nie pozostawia złudzeń w sprawie wojny. "Nie osiągnęliśmy celów"

Moskwa nie pozostawia złudzeń w sprawie wojny. "Nie osiągnęliśmy celów"

Dodano: 
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow Źródło: PAP/EPA / MAXIM SHIPENKOV
W czwartą rocznicę inwazji na Ukrainę Moskwa sygnalizuje, że zakończenie wojny nie nastąpi, dopóki Rosja nie osiągnie swoich celów strategicznych.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył we wtorek, że Rosja "nie osiągnęła jeszcze swoich celów" i będzie kontynuować działania do ich realizacji. Jak podaje Reuters, Moskwa przedstawia konflikt nie tylko jako wojnę z Ukrainą, lecz jako "szerszą konfrontację z Zachodem", w którą zaangażowane są państwa NATO i Unii Europejskiej poprzez wsparcie militarne dla Kijowa.

Spór o wsparcie militarne

Według Reutersa rosyjskie władze deklarują formalną otwartość na rozwiązania polityczne, jednak nie wskazują żadnych konkretnych ram czasowych ani warunków potencjalnych negocjacji. W rocznicowych wypowiedziach rosyjskich władz pojawiają się za to oskarżenia pod adresem państw europejskich o rzekome rozważanie przekazania Ukrainie broni jądrowej.

Z kolei "The Guardian" podkreśla, że oskarżenia te wpisują się w szerszą retorykę Moskwy dotyczącą bezpośredniego zaangażowania Zachodu w konflikt. Brytyjski dziennik zaznacza jednocześnie, że brak jest publicznie dostępnych, wiarygodnych informacji potwierdzających tezę o planach przekazania Ukrainie broni nuklearnej przez państwa zachodnie.

"Jeśli damy mu wszystko, stracimy wszystko"

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w przeddzień czwartej rocznicy rosyjskiej inwazji udzielił z kolei wywiadu amerykańskiej stacji CNN, w którym jednoznacznie odrzucił możliwość spełnienia żądań Kremla dotyczących wycofania ukraińskich sił z kontrolowanych terytoriów. – Rosja chce, żebyśmy po prostu wycofali naszą armię. Nie możemy być takimi, za przeproszeniem, głupcami – powiedział ukraiński przywódca.

W rozmowie Zełenski przyznał, że społeczeństwo jest wyczerpane czteroletnią wojną. Jednocześnie podkreślił, że zgoda na warunki stawiane przez Władimir Putin oznaczałaby faktyczną kapitulację państwa. – Nie możemy mu po prostu dać wszystkiego, co chce. Bo on chce nas okupować. Jeśli damy mu wszystko, co chce, stracimy wszystko – mówił. – Wszyscy będziemy musieli uciekać albo stać się Rosjanami. Prezydent jasno zaznaczył, że Ukraina nie zgodzi się na wycofanie wojsk z części obwodu donieckiego pozostającej pod kontrolą Kijowa. W jego ocenie oznaczałoby to oddanie kraju "na tacy".

Czytaj też:
"Nigdy tego nie pokazywaliśmy". Zełenski oprowadza po swoim bunkrze
Czytaj też:
47 pakietów wsparcia za miliardy złotych. Polska zbroi Ukrainę od czterech lat

Źródło: Reuters / The Guardian/ DoRzeczy.pl
Czytaj także