Wirtualna Polska opisuje sytuację pacjentów, którzy w wyniku zmian w prawie mają utrudniony dostęp do rehabilitacji domowej. Kilka lat temu NFZ zmieniło przepisy, umożliwiając przychodniom realizację rehabilitacji domowej w ramach umów na rehabilitację ambulatoryjną. Jednocześnie istniała możliwość podpisywania osobnych umów na usługi rehabilitacji w domu pacjenta.
Problem powstał wtedy, kiedy część placówek zaczęła wykorzystywać sytuację i zwiększać dzięki temu swoje przychody. Eksperci wskazują, że rehabilitacja domowa oferowana w ramach osobnej umowy była tańsza od tej ambulatoryjnej o 25 złotych.
– Skutkiem były np. sytuacje, że placówki, które miały umowy na rehabilitację ambulatoryjną, więc to na niej powinny się przede wszystkim skupić, przerzuciły się głównie na rehabilitację domową. Przy mniejszych kosztach więcej zarabiały. Nasze kontrole wykazały, że w niektórych miejscach to było nawet 98 proc. świadczeń, co automatycznie ograniczyło dostęp do rehabilitacji ambulatoryjnej – mówi Paweł Florek, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej i Promocji NFZ.
Koszty świadczeń zaczęły więc szybko rosnąć. Florek wskazuje, że w 2023 roku wartość świadczeń udzielanych w domu pacjenta wynosiła 1,4 mld zł, w 2024 roku było to już 1,8 mld zł.
Coraz gorsza dostępność do rehabilitacji
Odpowiedzią na całą sytuację było wprowadzone w 2024 roku zarządzenie prezesa NFZ. Przewidywało ono ograniczenie świadczeń domowych początkowo do 50 proc. a docelowo do 20 proc. czasu pracy fizjoterapeutów pracujących w ambulatorium. W praktyce oznaczało ono, że fizjoterapeuci będą więcej pracować w przychodniach, a mniej pomagać pacjentom w ich domach.
W efekcie część pacjentów musiała dłużej oczekiwać na możliwość otrzymania rehabilitacji albo zapłacić i korzystać z usług fizjoterapeuty prywatnie.
– Każdy system trzeba uszczelniać, jeśli dochodzi do nieprawidłowości – tu nie ma dyskusji. Natomiast nie można karać całego środowiska i przede wszystkim pacjentów za błędy pojedynczych podmiotów. Wprowadzone limity nie rozwiązują problemu, tylko przenoszą jego skutki na najsłabszych – wskazała Elżbieta Piątkowska, fizjoterapeutka, członek zarządu krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii.
Czytaj też:
"Szpitalom przestanie się opłacać robić badania"Czytaj też:
"Stanie się to kosztem pacjentów". Lekarze ostrzegają przed pomysłami na NFZ
