W wywiadzie dla Russia Today Aleksander Łukaszenka zarzekał się, że Białoruś nie zamierza włączać się do wojny z Ukrainą, ani też atakować swoich sąsiadów. Dodał jednak, że jeśli to jego kraj zostanie zaatakowany, wtedy Mińsk wspólnie z Rosją, odpowie całością dostępnych środków.
– Jeśli zobaczymy, że zagrozi to istnieniu Białorusi, to nie tylko my, ale – także zgodnie z nasza umową z Federacją Rosyjską... I to wydaje się mało. Wykorzystamy wszystko, co mamy – powiedział. Łukaszenka dodał, że w związku z tym jest zobowiązany do ostrzeżenia sąsiadów Białorusi.
– Moim zadaniem jest ostrzec moich sąsiadów: Estonię, Łotwę, Litwę, Polskę, a może w pewnym stopniu i Ukrainę. Boże broń ich przed agresją wobec Białorusi. To nie oznacza, że jutro, jeśli wybuchnie tam jakaś konfrontacja, uderzymy bronią jądrową w te kraje przez które lub z których terytorium zostanie przeprowadzona agresja przeciwko nam. Mamy wystarczająco dużo innej broni, by temu przeciwdziałać – powiedział.
Jednocześnie białoruski polityk uważa, że w tej chwili Zachód nie zamierza uderzać na jego kraj, ale, jak dodał, "czas pokaże", co będzie jutro.
Sprzeczne słowa Łukaszenki
Kilkanaście dni temu Łukaszenka poinformował o wynikach kontroli sił zbrojnych, która – jak podaje państwowa agencja BiełTA – rozpoczęła się 16 stycznia i miała "zakrojony na szeroką skalę" charakter. Celem było uzyskanie obiektywnego obrazu rzeczywistego stanu wojsk oraz ocena działań wojskowych, a działania prowadzono w sposób "niespodziewany".
Łukaszenka nadzorował je osobiście, omijając Ministerstwo Obrony i Sztab Generalny. – Są pewne niedociągnięcia, ale ogólnie armia jest gotowa do walki – powiedział po zakończeniu kontroli. Jednocześnie zaznaczył, że nie może być mowy o czasie pokoju. – Przygotowujemy się do wojny – stwierdził.
W tej samej wypowiedzi pojawiła się jednak inna deklaracja. – Jesteśmy absolutnie przeciwni wojnie – podkreślił. Wypowiedzi z Moskwy i Mińska tworzą spójny przekaz, w którym Polska przedstawiana jest jako państwo destabilizujące region i przygotowujące się do konfliktu.
Czytaj też:
"Białorusini także się z chęcią do tego dołączą". Kułeba ostrzega PolskęCzytaj też:
Niezidentyfikowany balon pod Warszawą. Na miejscu pracują służby
