Na sobotę 25 kwietnia (czyli już po zamknięciu tego wydania „Do Rzeczy”) organizacje spod znaku LGBT+ zapowiadały demonstrację przeciw Rafałowi Trzaskowskiemu pod warszawskim ratuszem. To reakcja na deklarację włodarza stolicy, że urzędy stanu cywilnego podległe ratuszowi nie będą automatycznie uznawały aktów ślubu par jednopłciowych, zawartych poza Polską do czasu przyjęcia przez rząd zmian w legislacji. W odpowiedzi na kontach na portalach społecznościowych mniejszości pojawiły się wezwania, by Trzaskowskiego uznać za persona non grata na czerwcowej Paradzie Równości. Informacja o formalnym cofnięciu zaproszenia na marsz dla gospodarza stolicy okazała się fejkiem, ale ostra krytyka Trzaskowskiego w kręgach skrajnej lewicy to już fakt. Atakując prezydenta Warszawy, obóz postępu demonstruje swój gniew wobec opierania się przez środowisko Donalda Tuska automatycznemu legalizowaniu w Polsce „homomałżeństw” zawieranych poza granicami naszego kraju. Dlaczego Koalicja Obywatelska wzbrania się przed żądaniami lewicy i jak może wykorzystać to Włodzimierz Czarzasty?
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
