Tym razem chodzi o stopniowe odchodzenie od chowu klatkowego zwierząt. Europosłowie chcą, by rolnicy rezygnujący z takiej hodowli mogli liczyć na dodatkowe pieniądze z unijnego budżetu.
380 milionów zwierząt w klatkach
Temat pojawił się przy okazji rozmów o nowym budżecie UE na lata 2028–2034. Grupa eurodeputowanych zajmujących się dobrostanem zwierząt proponuje utworzenie specjalnego funduszu w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Środki miałyby trafiać do gospodarstw, które zdecydują się przebudować fermy i przejść na system bezklatkowy. – Do Wspólnej Polityki Rolnej chcemy wprowadzić taką "małą kopertę" pieniędzy dla rolników, którzy chcieliby przekształcić swoje hodowle z klatkowych na bezklatkowe – powiedział europoseł Nowej Lewicy Krzysztof Śmiszek.
Według danych organizacji prozwierzęcych na terenie Unii Europejskiej w klatkach nadal utrzymywanych jest około 380 mln zwierząt. Chodzi przede wszystkim o kury nioski, króliki, przepiórki czy lochy hodowlane.
W środę w Parlamencie Europejskim w Brukseli odbyło się spotkanie poświęcone finansowaniu przejścia na hodowlę bezklatkową. Wzięli w nim udział eurodeputowani, przedstawiciele organizacji Eurogroup for Animals i Compassion in World Farming (CIWF), a także unijny komisarz ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt Oliver Varhelyi. Komisarz zapowiedział, że Komisja Europejska pracuje nad nową strategią dotyczącą dobrostanu zwierząt. Mają się w niej znaleźć również wytyczne dotyczące stopniowego odchodzenia od chowu klatkowego.
Rolnicy alarmują: Koszty będą ogromne
Propozycje Brukseli już teraz budzą duże emocje wśród rolników. Organizacje branżowe od dawna ostrzegają, że kolejne wymogi środowiskowe i dotyczące dobrostanu zwierząt oznaczają ogromne koszty dla gospodarstw. Modernizacja ferm, przebudowa budynków i dostosowanie produkcji do nowych standardów mogą kosztować miliony euro. Rolnicy zwracają uwagę, że europejska produkcja rolna już teraz należy do najbardziej obciążonych regulacjami na świecie.
Ich zdaniem dalsze zaostrzanie przepisów może doprowadzić do spadku opłacalności produkcji i zwiększenia importu tańszej żywności spoza Unii Europejskiej, gdzie obowiązują znacznie łagodniejsze normy. Na razie nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie mogłyby wejść w życie nowe regulacje.
Czytaj też:
Zaczyna się. Już pierwsza partia kurczaków z Mercosur z salmonelląCzytaj też:
Dramat na polskiej wsi. Co trzecie gospodarstwo tonie w potężnych długach
