Tak zwany Kościół Anglii narodził się w XVI w., kiedy jedność z papieżem zerwał król angielski Henryk VIII. Choć początkowo rzecz miała charakter buntu politycznego, to szybko przerodziła się w religijną herezję. W Anglii zaczęły przyjmować się poglądy protestanckie, zwłaszcza te szerzone przez Jana Kalwina. Tak powstała nowa religia, anglikanizm – z perspektywy Rzymu po prostu fałszywa. Relacje pomiędzy Kościołem katolickim a protestanckim Kościołem Anglii były przez długie wieki bardzo trudne; katolików prześladowano i dyskryminowano. Odwilż przyszła dopiero w XIX w. Katolicy zyskali w Anglii więcej praw, pojawiały się coraz częstsze konwersje, czego przykładem jest przejście do Kościoła Johna Henry’ego Newmana, niedawno ogłoszonego doktorem Kościoła. Z drugiej strony w 1896 r. papież Leon XIII rozstrzygnął autorytatywnie długą debatę dotyczącą święceń kapłańskich w Kościele Anglii – na niekorzyść anglikanów. Uznał, że przerwano tam sukcesję apostolską, więc w ścisłym sensie anglikanie nie mają księży ani biskupów. Dopiero po drugiej wojnie światowej, na fali szerokiego ruchu ekumenicznego, kontakty katolicko-anglikańskie zaczęły się naprawdę intensyfikować. Punktem przełomowym stało się w 1966 r. spotkanie papieża Pawła VI z anglikańskim arcybiskupem Canterbury, Michaelem Ramseyem. Od tej pory takich spotkań było już całe multum.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
