Kowal dostał pytanie o banderyzm. Padły zarzuty o "rosyjską dezinformację"

Kowal dostał pytanie o banderyzm. Padły zarzuty o "rosyjską dezinformację"

Dodano: 
Poseł KO Paweł Kowal
Poseł KO Paweł Kowal Źródło: PAP / Art Service 2
Paweł Kowal podczas spotkania z wyborcami otrzymał pytanie dotyczące banderowskiej symboliki na Ukrainie. Poseł KO w odpowiedzi zaczął mówić o "rosyjskiej dezinformacji".

Pytanie padło podczas spotkania posła w Tarnobrzegu. Zadała je Małgorzata Zych, która w przeszłości była luźno związana z koalicją KO-PSL-Lewica i w 2023 roku miała startować do Senatu z list ówczesnej opozycji. Współpracowała również z Grzegorzem Braunem. Niedoszła poseł określała Ukrainę jako państwo "neobanderowskie" oraz twierdziła, że Polsce grozi "ukrainizacja".

twitter

To właśnie Zych zadała Kowalowi pytania dotyczące banderyzmu na współczesnej Ukrainie. Kobieta pytała, dlaczego Koalicja Obywatelska głosowała przeciwko ustawie penalizującej banderyzm oraz dlaczego rząd nie domaga się zniesienia dekretów gloryfikujących OUN i UPA.

Nie mogła jednak dokończyć swych pytań, gdyż odebrano jej głos. – Jesteście Platformą Obywatelską, rozumiem, że dopuszczacie jakiś dialog – mówiła.

Polityk początkowo nie odpowiadał na pytanie, tylko komentował fakt, że jest nagrywany. Następnie natomiast zaczął mówić o rosyjskiej dezinformacji. – Chciałbym poprosić pani ludzi, aby nie rozsiewali rosyjskiej propagandy – stwierdził.

Ostry komentarz Millera

Sprawę skomentowała sama Zych. "Paweł Kowal nie chciał odpowiadać na moje pytania o szerzący się na Ukrainie banderyzm i brak reakcji na ten fakt polskiego rządu. Okazuje się, że to dla niego rosyjska propaganda i powód do cenzury dalszych pytań! Takich czasów doczekaliśmy się obecnie w Polsce że banderyzm jest obecnie gloryfikowany na Ukrainie a jego ofiary czyli Polacy są cenzurowani nawet we własnym kraju" – napisała na portalu X.

Jak dodała, zdaniem Kowala organizacje kresowe które upamiętniają ludobójstwo Polaków, szerzą rosyjską propagandę.

Bardzo ostro sprawę skomentował były premier Leszek Miller. "W Polsce nie brakuje polityków i publicystów, którzy świadomie wspierają politykę przemilczeń i selektywnej pamięci. Fałszowanie historii staje się wspólnym przedsięwzięciem banderowskich elit w Kijowie oraz ich polskich orędowników. Do najbardziej wyrazistych eksponentów tej narracji należy Paweł Kowal. Relatywizuje działania władz ukraińskich, usprawiedliwia ich historyczną politykę, a gdy pojawia się możliwość pokazania pełnego obrazu zbrodni dokonanych na Polakach – ważniejsze okazuje się „niedrażnienie emocji” niż prawda i pamięć o bestialsko pomordowanych ofiarach" – napisał na portalu X.

twitterCzytaj też:
Szokujące sceny w sercu Kijowa. Neonaziści z flagami UPA
Czytaj też:
"Plują nam w twarz". Burza po decyzji Ukrainy

Źródło: X / DoRzeczy.pl
Czytaj także