Orestes na dziś i na zawsze

Orestes na dziś i na zawsze

Dodano: 
Teatr, zdjęcie ilustracyjne
Teatr, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
Jesteśmy w schronie albo okopie, w przedłużającym się oczekiwaniu, w strefie bezpośredniego zagrożenia. Sześciu facetów w typie macho prowadzi – typowe w takiej sytuacji – gadki o wszystkim i o niczym.

Zaczepki, dywagacje, koszarowe dowcipy, które niebezpiecznie zbliżają się do granicy rozmów o sprawach ostatecznych. Wszystko zmieszane: codzienne pułapki męskości, dzieciństwo, dziewczyny, bójki, pierwsze doświadczenia i sny erotyczne, wstyd, sacrum, profanacja świętych wyobrażeń. Rozmowy to zdecydowanie męskie, wulgarne w wysłowieniu, sięgające po ten idiom szorstkości – którego dziś tak często się unika (a odesłany, wydawałoby się bezpowrotnie, do lamusa przez zachodnią sytą gładkość natychmiastowo odradza się w sytuacjach zagrożenia, np. na froncie).

Recenzja została opublikowana w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Autor: Grzegorz Kondrasiuk
Czytaj także