Zgodnie z raportem, w czteroletniej wojny rosyjsko-ukraińskiej zginęło lub zostało rannych ponad dwa miliony rosyjskich i ukraińskich żołnierzy.
Krwawe żniwo wojny
W badaniu zauważono, że Rosja poniosła większe straty: 1,4 miliona żołnierzy zginęło lub zostało rannych. Z tej liczby śmierć poniosło 450 000 osób, co stanowi czterokrotność strat poniesionych przez USA we wszystkich wojnach od II wojny światowej.
Szacuje się, że siły ukraińskie poniosły straty rzędu 525 000–625 000 osób, w tym 125 000–150 000 zabitych.
W badaniu wykorzystano dane dotyczące ofiar pochodzące z szacunków rządów USA i Wielkiej Brytanii, a także z innych źródeł. Rosja systematycznie zaniża bowiem statystyki dotyczące strat na froncie, a Ukraina nie upublicznia ich. Analitycy szacują, że na linii frontu walczy obecnie ponad 400 tys. Rosjan i około 250 tys. Ukraińców. Zwracają również uwagę na dysproporcje sił. Rosjanie posiadają przewagę liczebną i są w stanie ją utrzymać m.in. dzięki poborowi oraz wciągnięciu do wojska przestępców czy dłużników. Chociaż więc badanie wskazuje na niższe straty wśród żołnierzy ukraińskich, to w praktyce Ukraina traci znaczną część swojej niewielkiej armii.
"Wiosną 2026 roku rosyjska kontrola terytorialna nad Ukrainą uległa zmniejszeniu. W kwietniu i maju siły rosyjskie straciły więcej terytorium, niż zyskały; straty netto wyniosły około 400 kilometrów kwadratowych, co stanowi pierwszy miesięczny spadek netto od sierpnia 2024 roku – kolejny sygnał trudności militarnych Rosji” – czytamy w raporcie.
Mimo to eksperci nie mają złudzeń: jeśli Europa i USA nie zaczną wywierać silniejszej presji na Rosję, to prezydent Władimir Putin będzie kontynuował wojnę, nawet pomimo dużych strat.
Czytaj też:
Putin coraz słabszy? Eksperci nie mają złudzeń Czytaj też:
Większość rosyjskich rekrutów przeżywa na froncie zaledwie 20 minut
