W rozmowie w programie "Gość Wydarzeń" minister sprawiedliwości stwierdził, że za ujawnianiem informacji mogą stać osoby związane ze środowiskiem Zbigniewa Ziobry.
"W prokuraturze jest nadal bardzo wielu ludzi Ziobry"
Żurek był pytany o wyciek nagrań z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w sprawie tzw. dwóch wież. Prowadzący zauważył, że "panuje takie przekonanie, że prokuratura trochę cieknie". – Prokuratura nie tylko trochę cieknie. Ja mam świadomość, że w prokuraturze jest nadal bardzo wielu ludzi ministra Ziobry. Ja obserwuję bardzo niedobre wycieki, które czasem mogą stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia różnych osób – powiedział minister.
Jak dodał, przecieki mają charakter celowy. – To są celowe przecieki, które mają albo osłabić działania prokuratorów, tych którzy rzetelnie pracują, albo wręcz zniszczyć śledztwa, które są w zarodku i są – jak to mówią prokuratorzy – rozwojowe – stwierdził.
"Ja tutaj nie odpuszczę"
Minister sprawiedliwości zapowiedział wszczynanie postępowań karnych w sprawach dotyczących ujawniania materiałów ze śledztw. – Proszę mi wierzyć, że ja tutaj nie odpuszczę. Jeżeli widzę, że śledztwo może zostać rozłożone i jest ewidentnie przeciek ze środka prokuratury, to wszczynamy postępowanie karne i jeżeli dojdziemy, kto to zrobił, stanie przed sądem. Naprawdę nie będzie zmiłuj – powiedział.
Pytany o to, kto może odpowiadać za przecieki, Żurek odparł, że takie osoby znajdują się w różnych jednostkach prokuratury. – Oj, jest bardzo różnie. Nie chcę nikogo wskazywać palcem, ale wystarczy spojrzeć na stronę internetową, jacy są ludzie w prokuraturze jeszcze. Chociażby część moich zastępców, powołanych za czasów ministra Ziobry, ale ja nie chcę mówić, że to oni. Natomiast wielu jest takich usadowionych w jednostkach w całej Polsce, którzy tak naprawdę nie chcą prokuratury odpolitycznionej, tylko czekają na powrót swoich mocodawców politycznych – powiedział.
Wyciek nagrań z przesłuchania Kaczyńskiego
Pod koniec lipca portal goniec.pl opublikował nagrania z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w sprawie tzw. dwóch wież. Prezes PiS składał zeznania 10 czerwca, a przesłuchanie trwało 10 godzin. Po publikacji nagrań Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o podjęciu czynności sprawdzających. Śledczy podkreślili, że "jedyną osobą, która wystąpiła o dostęp do całości akt sprawy, był jeden z pełnomocników pokrzywdzonego, uprzednio pouczony o treści art. 241 kodeksu karnego".
Do sprawy odniósł się także premier Donald Tusk, komentując podejrzenia dotyczące możliwości nielegalnego wyniesienia nagrań przez Romana Giertycha. – Nie jest świętą krową. Jeśli złamał prawo, jest out – powiedział szef rządu.
Czytaj też:
"Zostali wzięci na zakładników". Żurek ostro uderza w prezydenta Czytaj też:
"Dramat" i "polityczny spisek". Ostre słowa Tuska
