Premier Donald Tusk przekazał w czwartek, że polskie służby zatrzymały Rosjanina, który w Warszawie miał dokonać egzekucji na obywatelu Stanów Zjednoczonych i Ukrainy.
"Był niewygodny z punktu widzenia reżimu Putina"
Szef rządu poinformował, że do zatrzymania doszło w piątek 7 sierpnia dzięki akcji policji i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Celem była osoba posiadająca podwójne obywatelstwo: amerykańskie i ukraińskie. Jak zaznaczył Donald Tusk, niedoszła ofiara była "niewygodna dla Putina".
– Dzięki naprawdę błyskotliwej akcji naszej służb, ABW, przy pomocy policji, 7 sierpnia zatrzymaliśmy obywatela Rosji, zwerbowanego przez rosyjskie służby, którego zadaniem było wykonanie egzekucji w Warszawie na obywatelu amerykańskim i ukraińskim równocześnie – powiedział premier.
– To obywatel, który dysponuje dwoma paszportami. Był niewygodny z punktu widzenia reżimu Putina i w ostatniej chwili, dzięki akcji ABW i policji, udało się tej egzekucji zapobiec. Dziękuję także za bardzo dobrą współpracę służbom amerykańskim – dodał.
Nowe informacje ws. zatrzymanego Rosjanina
Radio RMF FM ujawniło kulisy sprawy. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy stacji radiowej, 29-letni mieszkaniec Donbasu został zatrzymany na warszawskim Mokotowie przez policjantów z Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw Komendy Stołecznej. W akcji wzięli udział kontrterroryści.
Jak przekazali śledczy, było to najprawdopodobniej zlecenie motywowane politycznie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że policjantom przy współpracy z funkcjonariuszami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego udało się ustalić miejsce zamieszkania 29-latka. Mężczyzna został zatrzymany w zeszłym tygodniu, 7 sierpnia, podczas akcji służb na ulicy Wołoskiej. Funkcjonariusze chcieli wejść do mieszkania zajmowanego przez podejrzewanego, ale 29-latek opuścił wcześniej lokal i został zatrzymany na ulicy.
Mężczyzna usłyszał w prokuraturze zarzut przygotowania zabójstwa, a sąd wydał postanowienie o zastosowaniu wobec niego 3-miesięcznego aresztu.
Rosjanin przebywa obecnie w areszcie śledczym na warszawskiej Białołęce.
Czytaj też:
Polski ślad w zamachu w Lipsku. "Czekamy na oficjalne potwierdzenie" Czytaj też:
Białoruś ostrzegała Polskę przed zamachem. Ujawniono, kto miał być celem
