W nocy z soboty na niedzielę (16 sierpnia) polski autokar, którym pielgrzymi z Podkarpacia wracali do kraju z sanktuarium maryjnego w Medjugorie (Bośnia i Hercegowina), rozbił się na Węgrzech. W pojeździe było 59 osób – 57 pasażerów i dwóch kierowców. Zginęło 12 osób, 10 pasażerów jest w stanie ciężkim, w tym pięć osób w stanie zagrożenia życia. Poszkodowani przebywają w szpitalach na Węgrzech – w Egerze, Miskolcu, Debreczynie i Nyíregyházie.
W związku z tragedią rząd podjął decyzję o wysłaniu na miejsce specjalnego samolotu na Węgry. – Chcemy zapewnić, że wszyscy polscy obywatele, którzy ucierpieli w tym wypadku, dostaną pomoc państwa polskiego, pomoc instytucji zarówno tam na miejscu, ale również, jeżeli chodzi o transport do kraju – mówiła Katarzyna Kacperczyk.
– Oprócz sześciu medyków w grupie wsparcia, która uda się do Budapesztu, będzie znajdować się grupa konsulów, konkretnie trzy osoby. Mają oni wesprzeć na miejscu ambasadę w zorganizowaniu transportu poszkodowanych z czterech miast, w których obecnie się znajdują do Budapesztu, a następnie do Warszawy – dodał Wojciech Zajączkowski, wiceminister spraw zagranicznych
Tragiczny wypadek na Węgrzech
Śledztwo w sprawie wypadku wszczęła Prokuratura Okręgowa w Krośnie. Jak podano, po uzyskaniu odpowiednich zgód strony węgierskiej śledczy planują czynności na miejscu zdarzenia.
Premier Donald Tusk poinformował po rozmowie z premierem Węgier, że Peter Magyar "przekazał rodzinom ofiar i całej Polsce kondolencje i zapewnił, że nadal będzie robił wszystko, aby pomóc wszystkim poszkodowanym w tej tragicznej chwili".
W poniedziałek (17 sierpnia) w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie pamięć ofiar wypadku zostanie uczczona minutą ciszy. Od poniedziałku do środy (17-19 sierpnia) flagi na budynkach urzędu będą opuszczone do połowy masztu.
Czytaj też:
Msza św. za ofiary wypadku polskiego autokaru na Węgrzech Czytaj też:
"Siostrę wyciągnęłam za nogi". Relacja Polki, która przeżyła wypadek na Węgrzech
