Mnożą się spekulacje dotyczące pobytu posła PiS. "Gazeta Wyborcza" podała, że polityk może korzystać z pomocy księży sercanów, którzy prowadzą w regionie pięć parafii, w tym jedną w Tyraspolu. Zakon stanowczo temu zaprzeczył. – Absolutnie żadnego kontaktu ze strony Romanowskiego ani jego otoczenia nie było – zapewnił ks. Włodzimierz Płatek, rzecznik prasowy Prowincji Polskiej Księży Sercanów.
Wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego
Sprawa nabrała rozgłosu po tym, jak do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Sędzia Anna Ptaszek poinformowała, że z pisma i koperty wynika, iż przesyłkę nadano w Tyraspolu, stolicy separatystycznego i prorosyjskiego Naddniestrza.
Premier Donald Tusk oświadczył, że według informacji uzyskanych od służb państw regionu, z którymi Polska współpracuje, Marcin Romanowski "na 99 procent" przebywa właśnie w Tyraspolu. – Chyba nie trzeba tu komentarzy. Sam ten fakt wystarczy za cały komentarz na temat nie tylko pana Romanowskiego, ale całej formacji politycznej, która korzystała z takich ludzi, kryła i do dziś ich kryje – stwierdził szef rządu.
Mołdawska policja przekazała nowe informacje
Jak podaje Wirtualna Polska, mołdawska policja wciąż nie potwierdza, czy Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu. Tak przynajmniej wynika z odpowiedzi, jaką Inspektorat Generalny Policji Republiki Mołdawii przekazał portalowi.
Mundurowi podkreślają, że sprawa wciąż jest w trakcie weryfikacji. "W chwili obecnej właściwe organy Republiki Mołdawii nie posiadają informacji potwierdzających obecność Marcina Romanowskiego na terytorium regionu naddniestrzańskiego. Dostępne informacje operacyjne nie wskazują na zaistnienie takich okoliczności" – poinformowała komisarz główna Diana Fetco-Cupet, której słowa cytuje Wirtualna Polska.
Jak zaznaczono: "Właściwe organy krajowe nie stwierdziły danych o jego wjeździe na terytorium Republiki Mołdawii".
Strona mołdawska nie sprecyzowała jednak, jakiego okresu dotyczy weryfikacja. Mundurowi nie wskazali również, czy sprawdzenie dotyczyło wjazdu pod innym nazwiskiem.
Czytaj też:
"Bardzo wątpię". Poseł PiS o miejscu pobytu Romanowskiego Czytaj też:
Burza po słowach Tuska. Wiceminister: To byłaby zdrada
