Kuriozalna wpadka na Lubelszczyźnie. Przez pomyłkę uruchomili syreny alarmowe

Kuriozalna wpadka na Lubelszczyźnie. Przez pomyłkę uruchomili syreny alarmowe

Dodano: 
Syreny alarmowe
Syreny alarmowe Źródło: Wikimedia Commons / Olek Remesz (wiki-pl: Orem, commons: Orem)/GFDL/CC
Miał być "cichy test", tymczasem przed godz. 7 rano mieszkańcy Zamościa, Biłgoraja i okolic usłyszeli syreny alarmowe.

Służby przyznają, że sygnał został uruchomiony przez pomyłkę. Do zdarzenia doszło kilka tygodni po poważnych problemach z systemem ostrzegania podczas incydentu z rosyjską rakietą Ch-101.

Zamiast cichego testu zawyły syreny

W niedzielę 23 sierpnia przed godz. 7 rano mieszkańcy części województwa lubelskiego usłyszeli kilkuminutowy sygnał alarmowy. Syreny było słychać m.in. w Zamościu i rejonie Biłgoraja. Jak ustaliło RMF FM, na Lubelszczyźnie prowadzony był w tym czasie tzw. cichy test systemu alarmowego. Syreny nie powinny być podczas niego słyszalne. W części województwa zostały jednak omyłkowo uruchomione.

Syreny uruchomiło Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lublinie. Zamiast testu cichego włączony został sygnał dźwiękowy. Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz przekazał, że był to sygnał ciągły, który oznacza odwołanie alarmu. – Był to sygnał ciągły, a więc odwołujący alarm. Nie ma żadnego powodu do niepokoju. Za zaistniałą sytuację wszystkich zaniepokojonych mieszkańców przepraszamy — powiedział. Ciągły sygnał trwał około trzech minut.

Do zdarzenia odniósł się także prezydent Zamościa Rafał Zwolak. – Ok. godziny 7 było słychać w Zamościu kilkuminutowy sygnał alarmowy – poinformował w mediach społecznościowych. Jak wyjaśnił, syreny zostały uruchomione w ramach zaplanowanych ćwiczeń, jednak "zamiast testu cichego, został omyłkowo włączony sygnał dźwiękowy".

facebook

Kilka tygodni wcześniej syreny nie zadziałały

Niedzielna pomyłka nastąpiła kilka tygodni po problemach z systemem alarmowania podczas incydentu z rosyjską rakietą Ch-101, która spadła w pobliżu Tarnawy-Kolonii. Wówczas alarm związany z możliwym zagrożeniem z powietrza miał zostać uruchomiony na polecenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Później wojewoda lubelski Krzysztof Komorski poinformował, że w 10 z 17 powiatów objętych alarmem syreny nie zostały włączone, choć powinny.

Jedną z przyczyn był sposób organizacji systemu. Radiostacje służące do uruchamiania syren znajdują się zazwyczaj w urzędach gmin, podczas gdy dyżurujący pracownicy mogą mieszkać kilkanaście kilometrów dalej.

Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip wskazywał również na opóźnienie w przekazaniu informacji: "Wybuch miał miejsce o godzinie 3:45. (...) Natomiast do stanowiska kierowania, czyli dyżurnego strażaka, informacja o włączeniu syren wpłynęła e-mailem o godzinie 3:49. Czyli cztery minuty po uderzeniu". W powiecie puławskim syren nie uruchomiono, ponieważ dyżurujący urzędnik nie usłyszał SMS-a o konieczności prowadzenia nasłuchu przez radiostację.

Czytaj też:
"Alerty RCB są pisane jak dla idiotów". Gen. Polko miażdży rządowy system ostrzegania
Czytaj też:
"Wyszydzanie katolików w Zamościu". Kolejna burza wokół prezydenta miasta

Źródło: RMF 24 / Facebook
Czytaj także