W najnowszy sondażu SW Research dla Onetu 35,2 proc. ankietowanych oceniło działanie alertów RCB źle, natomiast 34,8 proc. – dobrze. 30 proc. respondentów nie miało w tej sprawie zdania.
W ostatnich tygodniach alerty są regularnie wysyłane mieszkańcom wschodniej Polski w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę, w tym działaniami prowadzonymi w pobliżu polskiej granicy.
Władze podkreślają, że ostrzeżeń nie należy ignorować, jednak pojawiają się również opinie, że ich częstotliwość może prowadzić do zobojętnienia odbiorców i ignorowania komunikatów.
Wojna na Ukrainie. Polacy w sondażu ocenili alerty RCB
Badanie pokazuje różnice między grupami respondentów. Kobiety częściej negatywnie oceniają alerty – 34,5 proc. z nich wybrało odpowiedź "źle", podczas gdy 31,7 proc. oceniło je dobrze. Wśród mężczyzn 38,1 proc. pozytywnie ocenia system ostrzegania, a 35,9 proc. negatywnie.
Najbardziej krytyczne wobec alertów RCB są osoby w wieku 25-34 lata. 49,4 proc. pytanych z tej grupy oceniło ich działanie źle, a 25,3 proc. dobrze. Odmiennie przedstawiały się odpowiedzi osób mających co najmniej 50 lat: 38,3 proc. oceniło alerty dobrze, a 27,3 proc. źle.
Sondaż przeprowadzono w dniach 29-30 września 2026 r. metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie 800 dorosłych osób. Próba została dobrana kwotowo i reprezentatywna pod względem płci, wieku oraz wielkości miejscowości zamieszkania.
Co robić, gdy słychać syreny?
Wiceszef MON Cezary Tomczyk pytany we wrześniu o alerty RCB, które w trakcie ataków na Ukrainę otrzymują mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia, wyjaśnił, że są to komunikaty ostrzegawcze.
– Natomiast jeżeli wyją syreny, jeżeli to jest alarm bombowy i to jest zagrożenie z powietrza, w takiej sytuacji każdy powinien udać się w bezpieczne miejsce (...). To jest garaż, piwnica, ale to jest też miejsce we własnym mieszkaniu, które nie ma okien, tak żebyśmy nie narazili się na ewentualne odłamki – tłumaczył wiceminister z Koalicji Obywatelskiej.
Czytaj też:
Mieszkańcy Lubelszczyzny zasypywani alertami RCB. Czarnek grzmi
