Donald Tusk poinformował 11 sierpnia, że Maciej Berek odchodzi z funkcji ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Dwa dni później premier przekazał, że wyraził "warunkową" zgodę na odejście Berka z rządu i kandydowanie przez niego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
17 sierpnia na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że Maciej Berek formalnie został kandydatem na członka TK. Jego kandydaturę zgłosiła grupa posłów klubu Koalicji Obywatelskiej. W piątek Sejm dokona wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej, w czwartek, kandydatury zaopiniuje sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Oprócz Macieja Berka kandydatem jest Artur Kotowski, profesor nauk prawnych z UKSW, zgłoszony przez klub PiS.
W koalicji wrze przed ważnym głosowaniem
Kandydatura Macieja Berka budzi kontrowersje wśród części polityków koalicji rządzącej. – To mogą być 2-3 głosy w jedną czy drugą stronę. Zostało niespełna 48 godzin do decyzji i trwa "obróbka skrawaniem" posłów. Donaldowi bardzo na tym zależy – powiedział Wirtualnej Polsce jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej, który chciał zachować anonimowość.
Tusk osobiście zaangażował się w promocję Berka, którego przedstawił jako swoją "prawą rękę". Podczas niedawnego Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie premier przekonywał, że były już minister "nie ma nic wspólnego z polityką". – We wrześniu muszę mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do gmachu [Trybunału Konstytucyjnego – przy. red.], że to będzie wszystko zgodne z prawem. Może nie będzie estetyczne, może część z was się na mnie obrazi, ale pomyślcie, czy więcej z was nie obrazi się na mnie, jeśli będę stał o tak, z rozdziawioną gębą, i nic się nie da zrobić, i dalej Święczkowski będzie pomiatał sędziami – wypalił.
Przypomnijmy, że w tym tygodniu Sejm dokona wyboru już ósmego członka TK w tej kadencji. Oznacza to, że sędziowie wybrani przez obecny parlament będą stanowili większość w 15-osobowym składzie Trybunału.
– Liczę na to, że koalicjanci przekonali się do kandydatury Macieja Berka. Emocje opadły i w większości, pomimo pojedynczych koalicyjnych głosów przeciwnych tej kandydaturze, cała koalicja zagłosuje za – stwierdziła Dorota Łoboda z Koalicji Obywatelskiej. Berek może liczyć na poparcie KO, PSL, a także najprawdopodobniej Polski 2050, choć przeciwny tej kandydaturze jest przewodniczący tego klubu Paweł Śliz.
Ostatecznie także większość klubu Lewicy ma poprzeć Berka, choć w ugrupowaniu tym również nie brakuje głosów krytycznych, choćby Anny Marii Żukowskiej. – Rekomendacja klubu to głosowanie za kandydaturą, ale ci, którzy nie będą go popierać, mają wyjąć kartę i nie brać udziału w głosowaniu – ujawnił anonimowo jeden z polityków Lewicy.
Wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego dokonywany jest przez Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Według doniesień Wirtualnej Polski, koalicja rządząca liczy na absencję w ławach opozycji podczas głosowania, co ułatwiłoby przeforsowanie kandydatury Macieja Berka.
Czytaj też:
Zaufany minister Tuska wprost z rządu do TK. "Taki jest tego prawdziwy powód" Czytaj też:
Żurek mówi o "apolitycznym" Berku. Żukowska: Oboje wiemy, czyje stanowisko reprezentował
