Awantura z udziałem Macierewicza. Sobkowiak-Czarnecka: Dobrze się stało

Awantura z udziałem Macierewicza. Sobkowiak-Czarnecka: Dobrze się stało

Dodano: 
Antoni Macierewicz i Małgorzata Sobkowiak-Czarnecka
Antoni Macierewicz i Małgorzata Sobkowiak-Czarnecka Źródło: PAP / KPRM
Tak wygląda przyszły minister obrony w rządzie PiS – powiedziała wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, komentując incydent z udziałem Antoniego Macierewicza podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej.

Na nagraniach z placu Piłsudskiego opublikowanych w czwartek (10 września) w mediach społecznościowych widać, jak kilku protestujących przeciwko miesięcznicy smoleńskiej szarpie się z Macierewiczem.

W pewnym momencie jedna z kobiet podchodzi do polityka i popycha go. Poseł mierzy w niebo i strzela z przedmiotu przypominającego pistolet na farbę, odpycha demonstrantów. W tle słychać okrzyki: "policja", "policja".

Sobkowiak-Czarnecka: Tak wygląda przyszły minister obrony w rządzie PiS

– Myślę, może przewrotnie, że nawet dobrze się stało, że do tego wydarzenia doszło. (...) To jest były minister obrony narodowej. Jeśli komuś się wydaje, że jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory, to kto inny będzie kierował resortem obrony, to jest w ogromnym błędzie – mówiła w piątek (11 września) w TVN24 Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

– Tak wygląda przyszły minister rządu Prawa i Sprawiedliwości. I pewnie teraz cały chór polityków PiS powie, że to nieprawda to przypomnę, że przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r. deklarowano, że ministrem obrony narodowej będzie Jarosław Gowin – przypomniała.

Wiceszefowa MON: Do dzisiaj sprzątamy bałagan po Macierewiczu

Wiceminister przekonywała, że choć Macierewicza nie ma w MON już prawie 10 lat, "do dzisiaj sprzątamy bałagan, który narobił". – Ręczne sterowanie zakupami, zrywanie kontraktów. Zdolności, takie jak tankowanie w powietrzu, czyli wsparcie naszych myśliwców (...). My dalej tej zdolności nie posiadamy przez to, że minister Macierewicz zrezygnował z tego programu podczas gdy rządził w ministerstwie – oświadczyła.

Sobkowiak-Czarnecka zrelacjonowała rozmowę z jednym z generałów, który swoją funkcję w MON pełnił – jak stwierdziła – "przez trzy i pół godziny". – Bo kiedy Macierewicz dowiedział się, że ten generał został wskazany na to stanowisko, w ciągu trzech i pół godziny zarządził jego odwołanie – powiedziała. – Tak sterowano MON w czasie rządów Macierewicza – dodała na koniec.

Czytaj też:
Kosiniak-Kamysz o SAFE: Trzeba tych obłudników nigdy nie dopuścić do władzy

Opracował: Damian Cygan
Źródło: TVN24
Czytaj także