Podczas zmasowanego ataku Rosji na zachodnią Ukrainę, jeden z dronów trafił w ciężarówkę, zaparkowaną przy stacji benzynowej w miejscowości Jagodzin, zaledwie około 800 metrów od granicy z Polską.
Jagodzin-Dorohusk to jedno z najważniejszych drogowych przejść granicznych między Polską a Ukrainą, na drodze krajowej nr 12 ze strony polskiej. Od 2022 r. otwarte jest przede wszystkim dla ruchu towarowego.
Major Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy komendanta Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, przekazał w rozmowie z Wirtualną Polską, że – wbrew początkowym doniesieniom – nie ma informacji, aby po stronie ukraińskiej doszło do uderzenia w samą stację benzynową. Dodał, że w nocy czasowo wstrzymano pracę przejścia granicznego w Dorohusku, jednak w niedzielę rano sytuacja wróciła do normy.
Poderwano myśliwce, zawyły syreny
Po godz. 4:00 w nocy z soboty na niedzielę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że w polskiej przestrzeni powietrznej rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego. Była to reakcja na rosyjski atak dronowy na Ukrainę. Działania miały charakter prewencyjny.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego alert, w którym poinformowało o działaniach polskiego lotnictwa. Kolejna wiadomość trafiła do odbiorców na terenie kilku powiatów na Lubelszczyźnie (włodawski, łęczyński, świdnicki, Chełm, chełmski, krasnostawski). "Zagrożenie atakiem z powietrza. Udaj się w bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń lokalnych służb. Oczekuj dalszych komunikatów" – zaapelowało RCB. Alarm odwołano po kilkudziesięciu minutach. Wcześniej we wskazanych powiatach uruchomiono syreny alarmowe.
Marcin Bubicz, rzecznik wojewody lubelskiego, przekazał, że do służb docierają zgłoszenia o rzekomych hukach na terenach objętych alertem RCB. – Są one poważnie traktowane i weryfikowane, ale te zgłoszenia, które dotarły do naszych służb, nie znalazły potwierdzenia – podkreślił.
Czytaj też:
Doniesienia o hukach na Lubelszczyźnie. "Są poważnie traktowane"
