Krajobraz z pałką w tle
  • Piotr SemkaAutor:Piotr Semka

Krajobraz z pałką w tle

Dodano: 
Donald Tusk, premier
Donald Tusk, premier Źródło: KPRM
W tej kampanii policyjno-politycznej Donald Tusk mówi niezwykle mało. Tak naprawdę swój polityczny plan na jesień zdefiniował w pełni tylko raz – 28 sierpnia, na Campusie Polska. Jego wypowiedź jest jakby wyjęta ze stylu przemówień "silnych ludzi" z lat 30., którzy wmawiali tłumom, że wola jednostki, racja narodu czy wreszcie walka klas stoją wyżej niż prawo

"Wejdą, nie wejdą”. Ta pozornie frywolna piosenka popularna była w czasie karnawału Solidarności w latach 1980–1981, gdy Polacy głowili się, czy Breżniew wyśle swoje czołgi w celu stłumienia kontrrewolucji. Dziś tę samą piosenkę nucić sobie można w kontekście dywagacji, czy Donald Tusk wprowadzi przy pomocy policyjnej pałki Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego.

Może nastąpi to, gdy ten tekst będzie szedł do druku, może za dwa dni, może za tydzień, a może po 20 września, gdy prezydent Karol Nawrocki pojedzie do USA. Ale sam fakt, że o możliwości przejęcia Trybunału większość mediów rozważa jak o czymś zupełnie normalnym, pokazuje, jak lider Koalicji Obywatelskiej narzucił nam swoje nowe patologiczne standardy.

Na razie swoistym poligonem nowej fazy we wprowadzeniu „demokracji walczącej” jest blokada Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Spór, który – co na pewno zwróci uwagę Tuska – nie przyciągnął zbyt wielu demonstrantów spoza kręgu Klubów „Gazety Polskiej”, żeby zrealizować taktykę obecnego premiera i spróbować zrozumieć, dlaczego Tuskowi udaje się wszystkich w Polsce do takich patologii przyzwyczaić. Świata, w którym kandydat na nowego rektora Akademii Wymiaru Sprawiedliwości zajmuje swój gabinet poprzez dziurę wykutą w ścianie.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także