Codzienne felietony"Wstyd, że Polacy popierają banderowców”

"Wstyd, że Polacy popierają banderowców”

Marsz na ulicach Kijowa
Marsz na ulicach Kijowa / Źródło: PAP/EPA / SERGEY DOLZHENKO
Dodano 23
JAK NAS PISZĄ NA WSCHODZIE | | Kaczyński zaostrza kurs wobec Kijowa, bo wie, że Polacy nienawidzą Ukraińców. I pamięta, ile stracił wizerunkowo, krzycząc na Majdanie „herojam sława!” wspólnie z wielbicielami OUN-UPA – tak w prokremlowskich mediach komentuje się słowa prezesa PiS o tym, że Ukraina z Banderą do Europy nie wejdzie.

Nie od dziś wiadomo, że polsko-ukraiński spór o historię to woda na młyn rosyjskiej propagandy. Niezależnie od słuszności naszych pretensji do południowo-wschodniego sąsiada, faktem jest, że Moskwa zyskuje na konflikcie między Kijowem a Warszawą. Nic więc dziwnego, że sporym echem odbiły się w Rosji słowa Jarosława Kaczyńskiego z wywiadu udzielonego tygodnikowi „Do Rzeczy”. W rozmowie z Kamilą Baranowską prezes PiS wyraził swój zawód gloryfikacją Stepana Bandery przez Ukraińców. „Ukraina i Polska jeszcze do niedawna wspólnie występowały przeciwko Rosji. Obecnie muszą rozwiązać problem wzajemnych relacji. Przyczyna: stosunek do Stepana Bandery, który na Ukrainie jest bohaterem, w Polsce zaś uważany jest za terrorystę” – tymi słowami swój program publicystyczny „Prawo głosu” na kanale TWC, w całości poświęcony polsko-ukraińskim relacjom, rozpoczął Roman Babajew.

Dziennikarz niedawno uderzył na wizji Tomasza Maciejczuka, polskiego dziennikarza (do którego jednak nie przyznaje się żadna redakcja nad Wisłą, a który jako „freelancer” bryluje w rosyjskich mediach jako przedstawiciel polskiego punktu widzenia) za słowa: „chcemy żyć normalnie, jak inni ludzie, a nie w gównie, jak Rosjanie”. Tym razem do rękoczynów nie doszło, choć jak zwykle w rosyjskiej telewizji emocje zdecydowanie przeważały nad merytorycznymi argumentami.

„Polacy chcą być znów imperium”

Politolog Siergiej Markow stwierdził, że Polska próbuje wrócić do imperium „od morza do morza”, i dlatego chce podporządkować sobie Ukrainę, choć tak naprawdę, jego zdaniem, jesteśmy jedynie forpocztą amerykańskich i europejskich wpływów nad Dnieprem. – Polska jest bardzo ważnym państwem o wielkich ambicjach. Polska elita po cichu tęskni za czasami wielkości, za ideą federacyjną – dodał Aleksander Romanowicz z partii Sprawiedliwa Rosja.

W dyskusji udział brali nie tylko rosyjscy propagandyści, ale także przedstawiciele stron ukraińskiej i polskiej, znani jednak bardziej prokremlowskim mediom niż swojej rodzimej opinii publicznej. Zygmunt Dzięciołowski streścił powszechne nad Wisłą stanowisko, zgodnie z którym częste ostatnio wypadki profanacji śladów polskości na Ukrainie, to rosyjskie prowokacje. Babajew, z wyższością i pewnością w głosie, odpowiedział: „Proszę sobie wyobrazić, że w centrum Moskwy dochodzi do wypadku samochodowego. Też możemy zacząć drążyć: kto na tym mógł zyskać: mechanik, który będzie naprawiał uszkodzone auto, ubezpieczyciel, być może lekarz… No bądźmy poważni” – dodał, jednoznacznie sugerując, że szukanie rosyjskiego śladu w tych incydentach to niewarta uwagi teoria spiskowa. Gdy natomiast Dzięciołowski, ostro dyskutując z Markowem, poprosił rozmówcę: „nie przerywajmy sobie, porozmawiajmy na europejskim poziomie”, najwidoczniej podrażnił dumę Rosjanina, bo w odpowiedzi usłyszał: „Nie będziecie nas pouczać, co to znaczy być Europejczykiem! Nigdy nie pozwolimy Polakom nas pouczać, wmawiać nam: Rosjanom i Ukraińcom, że jesteśmy niepełnowartościowymi Europejczykami!”.

Te słowa mogą dziwić, biorąc pod uwagę stosunek Rosji do Ukrainy. Ale dziwić mogą tylko z pozoru. Bo przecież wciąż rosyjskie elity twierdzą, że na Ukrainie nie doszło do imperialnej agresji, ale do spontanicznego buntu miejscowych Rosjan przeciwko ukraińskim neonazistom. – Polska i Europa próbują rozbić wielki naród rosyjski i oderwać od niego dla siebie część, którą dziś nazywa się „państwem Ukraina” – mówił Nikołaj Starikow, przewodniczący partii Wielka Ojczyzna. – Ukraina nie jest suwerenna, Polska ma natomiast ograniczoną suwerenność. Polityką europejską kierują tak naprawdę Amerykanie. Ukraina jest im potrzebna jako instrument antyrosyjskiej polityki. Prawda jest taka, że Ukrainy nie chcą w Europie. Ciągle wymyślają kolejne preteksty, żeby tylko nie wpuścić jej do UE. Awantura o Banderę to kolejny taki pretekst.

„Polska chce podbić Ukrainę”

Na zastrzeżenie prowadzącego, że Łotwa i Estonia w swojej historii też mają ciemne karty związane ze współpracą z nazistami, a jednak weszły do UE, Starikow odpowiedział: – Ale łotewscy i estońscy esesmani zabijali Rosjan, a nie Żydów, jak ukraińscy kolaboranci, dlatego Europa ich akceptuje.

– Gdyby Armia Czerwona nie wkroczyła do Polski i państw bałtyckich, Żydów nie spotkałby tak tragiczny los – tymi słowami rosyjskich komentatorów skutecznie sprowokował Grigorij Amnuel, dziennikarz ukraiński. – Za te słowa, jak się zdaje, powinna pana spotkać odpowiedzialność karna. Mówię to panu jako obywatel rosyjski. Doigra się pan – groził Babajew.

Polska w optyce prokremlowskich politologów i polityków nie jest bynajmniej niewinną ofiarą ukraińskiego nacjonalizmu, którą Rosja chciałaby wspaniałomyślnie ochronić przez naddnieprzańskim neonazizmem. Wręcz przeciwnie. Ich zdaniem tylko czekamy na to, aby dokonać rozbioru Ukrainy.

– Nigdy nie uwierzę, że Polacy pokochali swoich katów – stwierdził Babajew. – Polacy powinni się wstydzić, że wykorzystali banderowców przeciwko Rosji, żeby potem obrócić się przeciwko nim – grzmiał z kolei Markow. Konkluzja była jednoznaczna: Polacy i Ukraińcy nienawidzą siebie nawzajem. Ci pierwsi to imperialiści którzy tęsknie wspominają lata świetności i marzą o odbiciu swoich dawnych terytoriów, ci drudzy natomiast to albo neonaziści, albo tak naprawdę Rosjanie, którym Waszyngton, Warszawa i Kijów nie pozwalają wrócić na łono Matuszki Rosji. To, że mnóstwo Ukraińców pracuje i żyje w Polsce, nic nie znaczy, bo przed II wojną światową wielu Polaków zarabiało na życie w Niemczech, i to nie przeszkodziło Hitlerowi na nas napaść. Kaczyński, zdaniem prokremlowskich komentatorów, tylko dlatego zaostrzył retorykę, że zrozumiał, iż Polacy nie chcą sojuszu z Ukrainą. – Znaczna część elektoratu PiS żyje polityką historyczną i żąda rozliczeń. Poza tym Kaczyński dobrze pamięta, ile stracił w oczach Polaków, kiedy na Majdanie podskakiwał ramię w ramię z nacjonalistami, w rytm krzyków „Sława Ukrajini! Herojam sława!” – komentowała Wiera Kuźmina z TV Centr.

– Jeśli ktoś uważa, że w razie upadku państwa ukraińskiego Polska, Rumunia, Węgry i Słowacja nie sięgną po swoje ziemie, to znaczy, że jest naiwny i nie zna historii! W 1934 roku Piłsudski i Hitler byli najbliższymi sojusznikami, a pięć lat później ten sam Hitler napadł na Polskę. W historii nie ma trwałych sojuszy! – mówił Starikow.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ zma
 23
  • Gebels IP
    To nie są Polacy którzy popierają banderowców to tag ze banderowcy a nie Polacy .
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Sławomir IP
      W Polsce nie będzie dobrze dopóki dopóty rządzić będą nią od 1945 roku nadal pasożyty i ludobójcy odpowiedzialni ze swymi towarzyszami z Rosji za wymordowanie ze 2 milionów Polaków!
      Dodaj odpowiedź 4 1
        Odpowiedzi: 0
      • egfneawtnwmmn IP
        poziom intelektu pis obrazuje przekonanie, ze tępa hołota za pińcet była w stanie wybrać inteligentnych.
        plebs i hołota na salonach.

        Psychopaci i Schizofrenicy
        Dodaj odpowiedź 0 12
          Odpowiedzi: 0
        • Beza Jolanty IP
          @Paweł Wilk

          Może być też tak, że kierunek zachodni jest już jedynym na którym Rosja może coś zdziałać. Z możliwych konfliktów w trójnogu USA-Rosja-Chiny, największe szanse powodzenia (dla zwycięzcy) ma starcie Chiny+USA przeciw Rosji. Nie ze względu na potęgę militarną Rosji i siłę państwa, tylko ze względu na okupację największego rezerwuaru surowcowego, o rozmiarze odwrotnie proporcjonalnym do siły i sprawności posiadającego go państwa. To jest dokładnie powtórka z losów I Rzeczypospolitej. Rosja nie ma szans utrzymać się na dalekim wchodzie i na Syberii, to jest ziemia do wzięcia. Czy rozbiór będzie jawny polityczno-militarny czy zadowalający będzie rozbiór ekonomiczny? To dopiero jest ciekawe. Do tego demografia - Chiny są najludniejsze, ale będą się kurczyć, Rosja już się kurczy, USA jest i będzie na plusie, Indie będą na plusie. Sojusz Indie + USA jest faktem i to niezwykle opłacalnym dla obu stron. Chiny nie będą wszczynać awantury z USA, będą kooperować, współrządzić tym co z Rosji zostanie na dalekim wschodzie i czekać. Sprzeczki na Pacyfiku będą sprzeczkami wokół tortu urodzinowego. Nikt nie kopnie w stolik dopóki tort nie zostanie zjedzony. W zachowaniu władzy rosyjskiej można zaobserwować znaną i stwierdzoną prawidłowość - Rosja przejawia tym więcej agresji, im bardziej słabnie. Paradoksalnie - wszyscy o tym wiedzą, a jednak ta taktyka jest skuteczna.
          Dodaj odpowiedź 5 2
            Odpowiedzi: 0
          • Pawel Wilk IP
            @Beza Jolanty

            Zgadzam sie z Toba ze wszystko strategicznym celem Rosji ktory bedzie realizowany niezaleznie od ekipy ktora bedzie rzadzila aktualnie na Kremlu jest odbudowanie imperium z czasow Carskiej Rosji a wtedy w jego skla wchodzily dzisiejsze : Finlandia, Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś, Ukraina, Polska, Gruzja. Rosji jest to niezbedne do tego zeby stac sie na powrot supermocarstwem swiatowym jesli nie numwr 1 na swiecie to przynajmniej rownym USA. A to jest cel ktory popiera ponad 80% rosyjskiego narodu i jest wstanie poswiecic bardzo wiele dla osiągniecia tego celu bardzo wiele wybaczyc wladzy ktora bedzie im wstanie zapewnic osiagniecie tego celu. Znam wielu Rosjan prywatnie i dla nich poczucie ze sa czescia najsilniejszego supermocarstwa na swiecie to jest bardzo gleboko i bardzo wazna potrzeba dla ktorej osiagniecia sa wstanie zniesc wiele upokorzen i niesprawiedliwosci ze strony wladzy i nie zaakceptuja zadnej wladzy ktora im tego nie zapewni niewazne ile wolnosci obywatelskich bym i zaoferowala i jak bardzo uczciwa i dbajaca o poziom zycia czlonkow wspolnoty narodowej by byla. Taki to juz narod tak ich uksztaltowala zycie przez ponad 300 lat niewoli u Wielkiej Ordy. Nie jest to tylko moja wlasna opinia ale potwierdza ja jeden z najwybitniejszych rosyjskich historykow. Ktos moglby zapytac pi co Rosji podboj tych wszystkich krajow ktore wczesniej wymieniłem zeby dorownac USA skoro sa najwiekszym krajem Swiata i mogliby rozwijac sie w ramach swoich dzisiejszych granic???
            Odpowiedz jest taka ze Rosja w ramach swo8ch obecnych granic nie ma absolutnie zadnych szans na dorownanie USA. Bo podstawa bycia supermocarstwem oprocz swietnej organizacji panstwa i poziomu rozwoju cywilizacyjnego jest posiadanie odpowiedniej liczby ludnosci i ziemi ktora jest wstanie wyzywienie tej ludnosci bo nie m9zna jak uczy historia byc supermocarstwem w dlugim okresie majac wiecej ludnosci niz kraj samodzielnie jest wstanie wyzywic. USA maja ponad 300 mln ludnosci a Rosja niecale 143 mln. USA ze swoich ziem spokojnie mogloby wyzywic i 600 mln ludnosci a Rosja jako kraj polnocy bardzo podobny do Kanady nie jest wstanie samodzielnie wyzywic nawet tych 143 mln. Dopiero podboj tych wszystkich krajow ktore wczesniej wymieniłem wchloniecie ich ziem i ludnosci ktore byly juz kiedys czescia imperium zarowno Carskiej jak i Komunistycznej Rosji powoduje ze Rosja skokowo nagle posiada okolo 250 mln ludnosci a i ch ziemia moze spikojnie wyzywic 3 razy wiecej. Dlatego Rosja dopoki nie zostanie pokonana napotykajac sile wieksza niz sama dysponuje nigdy nie zrezygnuje z podboju tych krajow ktore wymienilem a cala 5a ich gadanina o prowokacjach wobec Rosji wielkim rosyjskim czy slowianskim narodzie zjednoczonym pod swiatlym berlem Cara z Moskwy to tylko dorabianie uzytecznej ideologii ktora ma stanowic uzyteczne narzedzie do osiagniecia imperialnych celow Rosj. Tak jak kiedys takimi uzytecznymi narzedziami były za Carow panslawizm a pozniej za czerwonej Rosji komunizm.
            Dodaj odpowiedź 8 4
              Odpowiedzi: 1
            • Beza Jolanty IP
              Tow. Starikow wygadał się w dwóch kwestiach: co Moskwa tak naprawdę myśli o tzw. Zachodniej Ukrainie (która nigdy nie miała nic wspólnego z terenami historycznej Ukrainy); i do czego Moskwie była potrzebna linia Stalina-Roosvelta, czyli jedyna granica w Europie narysowana od linijki - niestety, nasza granica. W wojnie którą Kreml toczy na Ukrainie chodzi o zerodowanie państwa i w wariancie A - zajęcie go w całości, w wariancie B - skuszenie krajów Międzymorza do interwencji na Ukrainie, co da Rosji pretekst i usprawiedliwienie do zajęcia pribałtyki, i spuszczenia spodni krajom NATO np. w postaci krótkiej wycieczki rosyjskich czołgów na Mazury i Podlasie. Skutkiem takiej wycieczki i wisienką na kremlowskim torcie byłaby drobna lecz trwała korekta granicy Polska-Rosja tak, żeby zlikwidować przesmyk suwalski. Niemcy miałyby "mieszane uczucia" przez około rok, ale w zaistniałej sytuacji szybko i sprawnie zorganizowaliby gazociąg Królewiec-Kołobrzeg. A następnie potępili polską rusofobię. Irracjonalną i nieuleczalną oczywiście.
              Dodaj odpowiedź 11 2
                Odpowiedzi: 1
              • uyhjnmb IP
                Ruskie tradycyjne - od czasów unii z caratem po czasy komuny - bajanie i  szczucie na Polskę. Ukraina w większości już tego nie kupuje . Tylko banderowcy łykają sowiecką papkę. Ukraina musi zrozumieć, że na ludobójstwie i czystkach etnicznych nie można budować swojej tożsamości. Polska może pomagać Ukrainie ale nigdy UPAinie.
                Dodaj odpowiedź 31 4
                  Odpowiedzi: 1
                • Lechkij IP
                  Ludzie którzy maszerują z portretami Bandery nie zasługują na nasz szacunek. Zasługują na pogardę - zbyt wielu polaków zamordowano w bestialski sposób. Polska nie może wspierać ludobójców. Niech ich lepiej ruscy zgniotą.
                  Dodaj odpowiedź 47 0
                    Odpowiedzi: 0
                  • Mycha IP
                    Może się mylę, ale jakoś mało mnie interesuje, że Rus na sporze historycznym między Rzeczpospolitą a obecną Ukrainą zyskuje. Takie argumenty do mnie nie trafiają i nie stanie się tak, że Polacy z ww. powodu o rzezi wołyńskiej pozapominają.
                    Dodaj odpowiedź 40 1
                      Odpowiedzi: 1
                    • rzuć to wszystko... IP
                      Zbigniew Wodecki with Mitch & Mitch - "1976: A Space Odyssey"
                      Dodaj odpowiedź 8 0
                        Odpowiedzi: 0
                      • anty-troll IP
                        Tak samo jak u nas się czci Burego...
                        Dodaj odpowiedź 8 40
                          Odpowiedzi: 1
                        • ~~wwa IP
                          Kult Bandery to głownie kult walki z komunistami i Rosją. O rzezi na Polakach wiedzą i pamiętają nieliczni. A Polska powinna im to przypomnieć.
                          Dodaj odpowiedź 36 4
                            Odpowiedzi: 1
                          • Ernest Nemecek IP
                            Gdy Rosja jest silna Polska powinna popierać banderowców przeciwko Rosji. Gdy Rosja osłabnie to popierać Rosję przeciw banderowcom.
                            Dodaj odpowiedź 17 14
                              Odpowiedzi: 0
                            • Ernest Nemecek IP
                              W sumie to wszyscy tam mieli rację. Nie wiem jak, ale na to wychodzi.
                              Dodaj odpowiedź 3 8
                                Odpowiedzi: 0
                              • ----- IP
                                W obecnej sytuacji to powinniśmy postawić Ukrainie ostre ultimatum. Mogą liczyć na naszą pomoc, jak skończą z kultem UPA i Bandery. Jeśli tego nie zrobią, to niech ich Rosjanie pacyfikują. Już kiedyś niejaki Konrad Mazowiecki sprowadził do Polski Krzyżaków. Cesarz Konstantynopola sprowadził Turków do pomocy w walce z Serbami. Czy chcemy powtarzać te same błędy? Owszem, jesteśmy w NATO, ale żaden układ polityczny czy wojskowy nie trwa wiecznie. Co więcej, zmienia się właśnie teraz, czego dowodem jest Trump jako prezydent, Brexit i coraz większe poparcie dla partii prawicowych, które wcześniej nie miały większych szans na zwycięstwo w wyborach. Nie zamierzam w tej chwili osądzać, czy to zmiany na gorsze czy na lepsze, ale jednak te zmiany zachodzą. Co z tego będzie na dłuższą metę? Nie wiemy. Możemy tylko zgadywać. Może być tak, że za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat NATO się rozpadnie, a Ukraińcy, wyszkoleni za nasze pieniądze i z doświadczeniem bojowym po walkach z Rosją, zwrócą się przeciwko nam. Jakie będziemy mieli szanse bez żadnych sojuszników? Przepraszam, będziemy mieli sojusznika, który z chęcią przyjdzie nam z pomocą i spacyfikuje Ukrainę. Kim będzie ten sojusznik? Nazwy nie muszę wymieniać. Starczy powiedzieć, że będzie to "bratnia pomoc". A my nie będziemy mieli innego wyjścia i będziemy musieli ją przyjąć. Tak. Jeśli kiedyś NATO się rozpadnie, to na antyrosyjskim sojuszu Polski z Ukrainą skorzysta Rosja. Chyba, że już dzisiaj zaczniemy ustalać konkretne warunki udzielenia im pomocy.
                                Dodaj odpowiedź 38 2
                                  Odpowiedzi: 2

                                Czytaj także