Sadowski o strategii walki z wirusem: Absurdy takie, że Mrożek by nie wymyślił

Sadowski o strategii walki z wirusem: Absurdy takie, że Mrożek by nie wymyślił

Dodano: 67
Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha
Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha / Źródło: PAP / Andrzej Lange
Od początku mówię, że jak coś działa w reżimie sanitarnym, określonym przez rząd i reżim ten jest ściśle określony, to każda działalność powinna mieć prawo działania. Obojętnie, czy chodzi o restaurację, kawiarnię, sklep, siłownię, klub fitness, kino, teatr, czy Operę Narodową – mówi portalowi DoRzeczy.pl dr Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Niedawno rząd ogłosił nową strategię walki z wirusem. Nie ma na razie mowy o znoszeniu obostrzeń. Jak wpłynie to na polskich przedsiębiorców?

Dr Andrzej Sadowski: Trudno zaufać podejmowanym działaniom, skoro jakiś czas temu wyszło na jaw, że część obostrzeń została wprowadzona pod wpływem nie opracowań naukowych, ale danych amerykańskich, dotyczących sytuacji w USA, a nie w Polsce. Dziś, bez pokazania wiarygodnych analiz, podpisanych przez niezużyte w ostatnich miesiącach osoby, trudno będzie „zagonić” przedsiębiorców do przestrzegania dodatkowych obostrzeń. Zwracam uwagę, że Niemczech wyciekła niedawno informacja, że tamtejsze MSW opłacało ekspertów, by w mediach popierali kolejne etapy zamykania gospodarki. To pokazuje, że strategia polegająca na ograniczeniu gospodarki była związana z takimi a nie innymi przesłankami politycznymi, a nie wynikała z konkretnej wiedzy.

Choroba jednak istnieje, są ludzie, którzy przeszli ją ciężko, część osób zmarło, znacznie więcej miało powikłania. Z drugiej strony zamknięcie gospodarki prowadzi do szeregu dramatów. Stąd były hasła, by otwierać wszystko, ale w reżimie sanitarnym. Problem w tym, że reżim ten też jest zmienny – najpierw z maseczek kpiono, potem lansowano przyłbice, teraz dowiadujemy się, że przyłbice nie stanowią zbyt wielkiej ochrony i już nie wystarczą. Z maseczkami też jest różnie, bo bawełniane nie chronią, a chirurgiczne już tak. Można się pogubić.

Jeżeli polskiemu rządowi i agencjom mu podlegającym rok zajęło ustalenie, że przyłbica nie chroni, a wcześniej była promowana, to nawet obywatel nie znający się na rzeczy może zadać sobie pytania, jak to jest z zapleczem naukowo-badawczym polskiego rządu, skoro w przypadku tak prostej rzeczy weryfikacja zajmuje prawie rok. Ale tu wracamy do pewnych prostych standardów.

To znaczy?

Od początku mówię, że jak coś działa w reżimie sanitarnym, określonym przez rząd, i reżim ten jest ściśle określony, na przykład trzymanie się zasady odpowiedniej odległości między klientami/gośćmi, to każda działalność powinna mieć prawo działania. Obojętnie, czy chodzi o restaurację, kawiarnię, sklep, siłownię, klub fitness, kino, teatr, czy Operę Narodową. Proste zasady w bardzo niestabilnej sytuacji powinny być oczywiste. Za to tworzenie tak kazuistycznych przepisów, które są bardziej absurdalne niż najbardziej wymyślone przez Mrożka sceny w jego sztukach, nie prowadzi do niczego dobrego i pokazuje, że nie da się bez przestrzegania prostych zasad zarządzać kryzysem takim, jakim jest pandemia.

Czytaj też:
Rzecznik MZ o obostrzeniach: Daliśmy marchewkę, teraz musimy mieć kij

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 67
Czytaj także