Jerzy Karwelis DEKAMERONKI Ostatnio nadszedł piątunio wieczorową porą i po ciężkim tygodniu zalatania w pracy udałem się do poddomowej Żabki.
Chciałem sobie kupić małpeczkę łyskacza z małą kolą i zasiąść przed TV z dobrym filmem. Niestety – uszczęśliwiacze mnie na siłę wycofali sprzedaż małych buteleczek i skończyłem na flaszce. I oczywiście zamiast dwóch drineczków przed snem trochę się zaciągnęło i wyszły cztery. A tak by wyszły dwa. Ja tam nałogowy nie jestem, stojąca, niedopita butelka mnie nie przyzywa, ale jakoś tak wyszło. A z małpką by nie wyszło. Przypomnę, że entuzjaści tego rozwiązania walczyli z alkoholizmem Polaków, a mnie wyszła z tego podwojona konsumpcja. Wierzę w szczere intencje regulatorów, ale wydają mi się trochę naiwne. Gdybym był lobbystą gorzelników, to chyba bym był za wprowadzonym rozwiązaniem, bo taki Jerzyk wypije dwa razy więcej.
Cały felieton dostępny jest w 31/2021 wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
