Minister rolnictwa o kryzysie: Ludzie nie dziwią się, że chleb jest droższy

Minister rolnictwa o kryzysie: Ludzie nie dziwią się, że chleb jest droższy

Dodano: 2
Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk
Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk Źródło: PAP / Marcin Obara
Henryk Kowalczyk, wicepremier i minister rolnictwa i rozwoju wsi, wypowiedział się nt. kryzysu energetycznego i rekordowych cen nawozów.

W poniedziałek w Radiu RMF 24 Kowalczyk podkreślił, że główną przyczyną kryzysu jest wojna na Ukrainie. – Tak samo drogo jest w Niemczech, we Francji – przekonywał szef resortu rolnictwa. Przyznał, że za wzrost cen odpowiedzialny jest "wielokrotny wzrost energii". Dlatego, jego zdaniem, rząd wprowadził "bardzo istotną" propozycję wzrostu pensji minimalnych, emerytur, a także wdrożenie pakietu antyinflacyjnego czy obniżenie podatku VAT.

Zła sytuacja na rynku nawozów

W opinii Kowalczyka za znaczny wzrost cen żywności odpowiada zła sytuacja na rynku nawozów rolnych. Ceny saletry i mocznika wynoszą nawet 7 tys. zł za tonę. To rekordowe sumy. Minister rolnictwa zadeklarował, że rząd "szuka rozwiązań". Poparł pomysł Komisji Europejskiej, która chce wprowadzenia maksymalnych cen energetycznych. – Jest projekt rozporządzenia, jeśli będzie akceptacja, to możemy działać – powiedział wicepremier i dodał, że niedługo zakłady nawozowe zaczną produkować już według nowych, niższych cen.

Polityk na pytanie o to, jak rząd radzi sobie z kryzysem w rolnictwie odparł, że w ramach dopłat dla rolników wypłacono 2 mld złotych, a do rozdysponowania zostało jeszcze ok. 300-400 mln złotych. Jego zdaniem żaden kraj europejski nie wprowadził tak wysokich dopłat dla rolników jak rząd PiS.

Problemy hodowców

Kowalczyk odniósł się także do problemów, z jakimi w czasie kryzysu borykają się hodowcy. Jak przyznał, hodowla jest bardzo prądochłonna, a zakłady energetyczne domagają się nawet 6-krotnie wyższych rachunków. W związku z tym, zdaniem wicepremiera, rząd chce wdrożenia w życie dwóch ustaw energetycznych. Pierwsza dopuszczałaby sprzedaż prądu poza rynkiem giełdowym, zaś druga, tzw. mrożąca, wprowadza maksymalne ceny prądu dla gospodarstw domowych – 2 tys. kWh rocznie na gospodarstwo, 3 tys. kWh rocznie dla rodzin wielodzietnych i rolniczych.

Warianty na zarządzanie kryzysem

Szef resortu rolnictwa przyznał, że ustawa o sprzedaży pozagiełdowej dawałaby odejście od ceny giełdowej, ale wymaga wcześniejszej akceptacji Unii Europejskiej albo zmiany przepisów. Z kolej druga ustawa, tzw. mrożąca, zdaniem ministra, byłaby pomocą także dla mniejszych gospodarstw rolnych. Polityk poparł także ustawę o podatku od ponadnormatywnych zysków, znajdującą się w tzw. pakiecie europejskim. Kowalczyk powiedział, że chciałby, aby została ona przyjęta.

Na pytanie prowadzącego, czy spór o kwestie związane z zarządzaniem kryzysem energetycznym nie są elementem wojny w partii, polityk odparł, że "nie". Ponadto zaznaczył, że ludzie na wsi, gdzie żyje, rozumieją, że zdrożało wszystko i "nie dziwią się, że chleb jest droższy niż rok temu", bo zdają sobie sprawę z tego, że kryzys energetyczny bezpośrednio wpływa na wzrost cen. – Elementy łagodzące rząd realizuje – zakończył polityk.

Czytaj też:
Ile wyniesie inflacja pod koniec roku? Niepokojąca prognoza PKO BP
Czytaj też:
Protest samorządowców. Będą domagać się zamrożenia cen energii

Źródło: RMF 24
 2
Czytaj także