"Mogą polecieć głowy". Nieoficjalnie: Ostre starcie na posiedzeniu PiS

"Mogą polecieć głowy". Nieoficjalnie: Ostre starcie na posiedzeniu PiS

Dodano: 35
Premier Mateusz Morawiecki i szef MAP Jacek Sasin
Premier Mateusz Morawiecki i szef MAP Jacek Sasin Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera / Domena Publiczna
Media donoszą, że podczas czwartkowego spotkania kierownictwa PiS doszło do ostrej wymiany zdań między Morawieckim a Sasinem.

W czwartek w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie zebrało się kierownictwo partii rządzącej. Wśród tematów znalazły się bieżące kwestie polityczne oraz najbliższe posiedzenie Sejmu – w kontekście projektu ustawy PiS ws. przesunięcia terminu wyborów samorządowych.

"Na dzisiejszym posiedzeniu władz PiS doszło do otwartego starcia wicepremiera Jacka Sasina z premierem Mateuszem Morawieckim" – podaje nieoficjalnie portal Onet. Powód sporu? Problemy z zakupem węgla i wysokie ceny energii. – Jest gorąco. Mogą polecieć głowy – mówi informator z otoczenia kierownictwa PiS.

Wzajemne oskarżenia

"Szef rządu został zaatakowany przez Sasina na dzisiejszym posiedzeniu władz PiS" – czytamy. — W partii nigdy nie było takiej złości na Morawieckiego. Ludzie mają problem z zakupem węgla, a on jeździ po Polsce i przecina wstęgi — przekonuje człowiek z kolei Sasina.

Onet opisuje, że "Morawiecki nie pozostał dłużny i oskarżył Sasina o to, że niewiele robi, by obniżyć ceny surowców". – Przecież to Sasin nadzoruje spółki energetyczne. Posłowie w terenie są wściekli, bo z samorządów dostają informacje o drastycznie rosnących cenach za energię czy gaz. Sasin nic z tym nie robi – mówi stronnik szefa rządu.

Morawiecki blokuje pomysł Sasina

Premier i wicepremier mają także konflikt dot. zablokowania przez tego pierwszego pomysłu Jacka Sasina. Dowiedzieliśmy się o nim z rządowej korespondencji, którą ujawniło Radia Zet. Z wymiany pism pomiędzy Kancelarią Premiera i Ministerstwem Aktywów Państwowych wynika, że Sasin w sierpniu zaprezentował pomysł na tańszy węgiel, powołując się na furtki prawne istniejące w przepisach o zarządzaniu kryzysowym i rezerwach strategicznych.

Nie zgodził się na to Mateusz Morawiecki. Jego zdaniem realizacja pomysłu oznaczałaby stworzenie fikcyjnej rezerwy wbrew prawu, za co groziłaby odpowiedzialność karna.

Czytaj też:
Rośnie poparcie dla Zjednoczonej Prawicy

 35
Czytaj także