W rozmowie z "Rzeczpospolitą" wskazuje wprost na 800+ jako przykład kosztownej polityki, która jego zdaniem nie przynosi efektów społecznych i pogłębia deficyt budżetowy.
800+ do likwidacji. Balcerowicz: Postuluję to od lat
Najmocniejsze słowa Balcerowicza dotyczą programu 800+ (wcześniej 500+). Ekonomista kwestionuje sens utrzymywania świadczenia w obecnej formule i przekonuje, że nie spełniło ono podstawowego celu, jakim miała być poprawa demografii. – Czy wskutek wprowadzenia 800+, wcześniej 500+, poprawia się demografia w Polsce? Z góry było wiadomo, że się nie poprawi, bo inne są czynniki wpływające na niską dzietność, ale podwyższono 500+, które jest utrzymywane. A to są dziesiątki miliardów złotych – mówi.
Pytany wprost, czy należałoby zlikwidować 800+, odpowiada jednoznacznie: – Tak, o tym mówimy i ja postuluję to od lat. Balcerowicz podkreśla, że wsparcie państwa powinno być skoncentrowane na tych, którzy rzeczywiście go potrzebują. – Jeżeli chce się wspomóc osoby biedniejsze czy wielodzietne, to należałoby skierować do nich podwyższone zasiłki rodzinne. To byłoby o wiele mniejsze obciążenie budżetu – przekonuje.
Balcerowicz odrzuca także pomysł modyfikowania 800+ poprzez wprowadzenie kryterium dochodowego. Na pytanie, czy lepiej wprowadzić próg, odpowiada krótko: – Trzeba to zlikwidować. Dodaje, że jeśli państwo ma odgrywać rolę opiekuna, powinno „skupić uwagę na osobach, które są w rzeczywistej potrzebie i nie być monopolistą”.
Czternasta emerytura. "Koszt rosnącego zadłużenia społeczeństwa"
W rozmowie pojawia się również wątek czternastej emerytury. Balcerowicz podkreśla, że przy tego typu rozwiązaniach kluczowe jest pytanie o źródła finansowania. – Zdrowe finansowanie polega na tym, że nie zadłuża się społeczeństwa. A te wszystkie wydatki są kosztem rosnącego zadłużenia społeczeństwa – mówi.
Balcerowicz krytykuje też sposób prowadzenia polityki gospodarczej w ostatnich latach, wskazując, że kurs zapoczątkowany jeszcze za rządów PiS jest kontynuowany przez obecną koalicję. Jego zdaniem część wydatków to działania "pod publiczkę", a problem narasta, bo "za mało osób zaangażowanych w kształtowanie opinii publicznej zwraca uwagę na problemy ogromnego deficytu i rosnącego długu".
W rozmowie podkreśla również, że programy socjalne są wyraźnie bardziej popularne w elektoracie PiS niż wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej. – Programy socjalne, które są głównym źródłem problemów fiskalnych w Polsce są bardziej popierane przez wyborców PiS niż przez wyborców KO – mówi, wskazując, że różnice wynikają m.in. z miejsca zamieszkania i poziomu wykształcenia.
Czytaj też:
Tyle wyniesie 13. emerytura w 2026 roku. Seniorzy mogą być rozczarowaniCzytaj też:
Koniec 800 plus, 13. i 14. emerytury? Zaskakująca propozycja w Sejmie
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
