Choć rząd przekonuje, że celem zmian jest poprawa efektywności przewozów i konkurencyjności branży transportowej, przewoźnicy alarmują, że rozwiązanie może przede wszystkim sprzyjać dużym międzynarodowym graczom i pogłębić problemy polskich firm.
Kiedy ogromne ciężarówki pojawią się na drogach?
Trwają prace nad projektem zmian w prawie oznaczonym jako UC133, który ma uregulować zasady testowania dłuższych zestawów ciężarowych. Na ten moment nie ma jeszcze oficjalnej daty, od kiedy takie pojazdy miałyby pojawić się na polskich drogach. Zgodnie z zapowiedziami, projekt ma trafić pod obrady Rady Ministrów w drugim kwartale 2026 roku, a dopiero później będzie mógł zostać skierowany do dalszych prac w parlamencie.
Ministerstwo zakłada, że ciężarówki mają być wprowadzane stopniowo, w ramach testów na wybranych trasach, a sam pilotaż ma opierać się na systemie indywidualnych zezwoleń oraz ocenie bezpieczeństwa i infrastruktury.
Dłuższe i znacznie cięższe niż dopuszcza obecne prawo
Planowane testy mają umożliwić wykorzystywanie zestawów o długości około 25 metrów, składających się z trzech pojazdów zamiast standardowych dwóch, a także dopuszczać użycie naczep o zwiększonej długości przestrzeni ładunkowej. Pojawiają się również informacje, że w pilotażu mogą zostać uwzględnione zestawy o znacznie większej masie niż obecnie dopuszczalna w Polsce, co dodatkowo wzmacnia obawy branży o wpływ zmian na rynek.
Ministerstwo argumentuje, że rozwiązanie ma poprawić efektywność przewozów, ograniczać koszty w przeliczeniu na jednostkę ładunku i częściowo odpowiadać na problem deficytu kierowców. Wskazywana jest także możliwość ograniczenia emisji dwutlenku węgla, dzięki przewożeniu większej ilości towarów jednym kursem.
Z kolei eksperci podkreślają, że nowe rozwiązania będą szczególnie korzystne dla dużych międzynarodowych producentów i operatorów logistycznych, którzy już działają na rynkach, gdzie takie zestawy są dopuszczone. – Nie możemy bronić się przed postępem, a to bez wątpienia należy uznać za postęp techniczny, ale samo rozwiązanie przydatne będzie głównie dla dużych międzynarodowych producentów i operatorów logistycznych działających zarówno w naszym kraju, jak i tam, gdzie takie rozwiązania są dopuszczone – podkreśla Matulewicz.
Europa już to testowała. Polska chce pójść tą samą drogą
Pilotaż może sprawdzić się przede wszystkim w przypadku transportu dużych objętościowo ładunków. – Rozwiązanie to jest najbardziej pożądane i oczekiwane przez firmy przemieszczające duże objętościowo masy ładunkowe pomiędzy swoimi zakładami czy oddziałami mające dobry dostęp do sieci autostrad czy dróg ekspresowych. I tutaj, ze względu na konieczną integrację współpracy wielu stron łańcucha dostaw oraz niezbędną infrastrukturę to rozwiązanie najlepiej się sprawdzi – zaznacza ekspert.
Pomysł dopuszczenia wydłużonych zestawów nie jest nowy w Europie. Podobne rozwiązania funkcjonują już m.in. w Niemczech czy Czechach, a część państw prowadziła testy lub wprowadzała ograniczone dopuszczenia takich pojazdów.
Czytaj też:
"Zostawieni sami sobie". Przewoźnicy pozywają rząd Litwy po blokadzie tirów na BiałorusiCzytaj też:
Rząd reaguje na nocny paraliż dróg. Zapowiada wzmożone kontrole tirów
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
