Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że chce doliczyć do ceł na towary z Kanady koszty, jakie Stany Zjednoczone ponoszą w związku z dymem z kanadyjskich pożarów lasów.
Oskarżył władze w Ottawie o zaniedbania w gospodarce leśnej i stwierdził, że zanieczyszczone powietrze powoduje miliardowe straty dla amerykańskiej gospodarki i systemu ochrony zdrowia.
Trump: Kanada zapłaci za dym z pożarów lasów
Trump napisał w mediach społecznościowych, że Kanada "musi zapłacić" za skutki zanieczyszczenia powietrza docierającego do Stanów Zjednoczonych. Zapowiedział, że "nieobliczalne koszty" związane z tym zjawiskiem zostaną doliczone do obowiązujących ceł na kanadyjskie produkty. Nie przedstawił jednak wyliczeń uzasadniających swoją ocenę.
Dym z rozległych pożarów lasów w Kanadzie od kilku dni pogarsza jakość powietrza w wielu amerykańskich stanach, zwłaszcza na Środkowym Zachodzie i północnym wschodzie kraju. W licznych miastach wydano ostrzeżenia, zalecając ograniczenie aktywności na zewnątrz.
Kanadyjskie władze odrzucają zarzuty amerykańskiego prezydenta. Podkreślają, że pożary są w dużej mierze skutkiem ekstremalnych warunków pogodowych i zmian klimatu oraz wskazują na wielomiliardowe inwestycje w ochronę lasów i walkę z żywiołem. Ottawa zaznacza również, że oba państwa od lat współpracują przy zwalczaniu pożarów.
Kanada na celowniku prezydent USA
Od powrotu do Białego Domu w styczniu 2025 r. Donald Trump wielokrotnie powtarzał, że Kanada powinna stać się 51. stanem USA, a jej premiera nazywał "gubernatorem".
"Financial Times" napisał w styczniu br., że przedstawiciele administracji USA odbyli kilka tajnych spotkań z liderami Alberta Prosperity Project (APP), grupy opowiadającej się za secesją prowincji od Kanady.
Alberta znajduje się w zachodniej Kanadzie i graniczy od południa ze stanem Montana w USA. Prowincja jest bogata w ropę naftową i gaz.
Czytaj też:
Polska bez ambasadora w Kanadzie? Medialne doniesienia
