FelietonyCzy Polska powinna wystąpić z UE?

Czy Polska powinna wystąpić z UE?

Dodano

Postępując wbrew sztuce budowania napięcia, na tak postawione w tytule pytanie, ze względu na jego wagę, odpowiadam od razu: „Nie!”.

Jednak już na pytanie: Czy wyobrażam sobie Polskę poza UE, moja odpowiedź brzmi: oczywiście, tak; wszystko zależy wyłącznie od bilansu zysków i strat – ekonomicznych, militarnych i politycznych. Wymieniam te czynniki w kolejności alfabetycznej, ale każdy z nich jest na tym samym – czyli równorzędnym pierwszym – miejscu.

Na razie ten bilans jest dodatni, a to oznacza, że zyski przeważają nad stratami. Jednak zysków z każdym rokiem ubywa, a strat przybywa. I już wiadomo, że w najbliższych latach i dziesięcioleciach nadal będzie ich przybywać. A import zysków jest mocno niepewny.

Polska powinna więc ustawicznie przeliczać, czy wypadkowa interesów większości rządzącej Unią Europejską nie rozminęła się z interesem naszego państwa (oby nigdy do tego nie doszło!) tak dalece, że może nie pozostawić to nam wyboru. I aby nie zacząć biednieć, nie zacząć dokładać do bogatszych od nas, będziemy zmuszeni rozważyć dalszą obecność w UE.

Jakie zyski ma Polska z przynależności do Unii – wiadomo. Członkostwo w dobrym klubie, mniej czy bardziej wspólny, ale jednak wspólny rynek, dobre standardy, podróżowanie bez granic, napływające do nas na razie miliardy euro.

A jakie straty zaczyna ponosić Polska wskutek przynależności do UE?

Zacznijmy od końca, czyli od przyjętego ostatnio przez Parlament Europejski stanowiska, które, gdyby miało zacząć obowiązywać w państwach Unii, a więc także w Polsce, wydobycie gazu z łupków, a mamy go niemało, stałoby się tak znacznie mniej opłacalne, że nie dość, iż uniemożliwiłoby to naszemu krajowi zrobienie na nim dobrego interesu, to jeszcze poważnie utrudniłoby uniezależnienie się od gazowego monopolu Kremla i skazało następne pokolenia Polaków na kupowanie rosyjskiego gazu po niemal najwyższych cenach w Europie.

Oczywiste straty przynosi nam także Gazociąg Północny, słusznie porównany swego czasu przez tamtego Radosława Sikorskiego do paktu Ribbentrop-Mołotow. Gazociąg wybudowany do spółki przez niechętną nam Rosję i podobno sprzyjające nam Niemcy, naszego partnera z UE. Wybudowany ponad głowami Polaków, ale także Litwinów, Łotyszów i Estończyków, wybudowany nie tylko bez naszej i ich zgody, ale po prostu wbrew naszym i ich interesom, wyraźnie przez nas i przez nich artykułowanym.

Podobnie rzecz się ma z całą polityką klimatyczną UE, która już teraz zaczyna kosztować Polaków majątek, a to przecież dopiero przedsmak tego, co nas czeka. Konieczność rezygnowania na gwałt z energetyki opartej na węglu, którego mamy pod dostatkiem, i inwestowania w kosztowną energię ze źródeł odnawialnych, na pewno nie przysporzy nam bogactwa. Raczej strat i zmartwień.

Dlatego licząc na Unię Europejską, dobrze liczmy.

 0

Czytaj także