"Chyba do kategorii »dobry człowiek« nie należę". Lisicki zdecydowanie o nowej ustawie

"Chyba do kategorii »dobry człowiek« nie należę". Lisicki zdecydowanie o nowej ustawie

Dodano: 262
Paweł Lisicki, red. naczelny "Do Rzeczy"
Paweł Lisicki, red. naczelny "Do Rzeczy" / Źródło: PAP / Andrzej Hrechorowicz
– Z pewnym niepokojem doszedłem do wniosku, że chyba do kategorii "dobry człowiek" nie należę. Muszę od początku zadeklarować, że będę tym "złym człowiekiem", ponieważ ustawa mi się nie podoba – mówił w telewizji wRealu24 o projekcie ustawy dotyczącej ochrony zwierząt redaktor naczelny "Do Rzeczy" Paweł Lisicki.

– Nasz formacja i ja osobiście, uważamy, że w Polsce trzeba wprowadzić nowy porządek prawny w kwestii ochrony zwierząt – mówił Kaczyński. – Względy, które za tym przemawiają mają charakter humanitarny – dodał polityk. Jak podkreślił dalej prezes PiS, chociaż nie we wszystkim warto wzorować się na państwach zachodnich, to w tym zakresie Polska powinna to zrobić. – To jest ustawa, którą poprą wszyscy dobrzy ludzie – stwierdził Kaczyński.

Rozwiązane w telewizji internetowej wRealu24 oceniał Paweł Lisicki. – Wydaje mi się, że jest to pomysł dosyć dziwaczny, kompletnie niezrozumiały w obecnym kontekście. Z różnych powodów – stwierdził.

– Powód pierwszy, nazwijmy go powodem pragmatyczno-politycznym. Ustawa wprowadza zakaz hodowli zwierząt futerkowych, czyli uderza w istotną część polskiego przemysłu rolnego. Szczególnie w obecnej sytuacji, spowodowanej narastającymi kłopotami wywołanymi przez pandemię, powinniśmy chronić każdą część polskiego przemysłu, polskiej gospodarki, a nie z powodów ideologicznych pozbywać się jednej z nich – tłumaczył.

– Powód drugi, to uzasadnienie tych pomysłów pod hasłem, że będzie się walczyło o prawa zwierząt, dążyło do ograniczenia rzekomego ludzkiego okrucieństwa. W efekcie trzeba będzie doprowadzić do tego, że kolejne uprawnienia dostaną służby policyjne. W tej ustawie pojawił się też pomysł zakazu trzymania psów na łańcuchach. Rozumiem, że ktoś będzie chodził po tych wsiach i sprawdzał, czy ktoś ma psa na łańcuchu, czy nie. Jeśli sprawdzi, że ma, to będzie musiał donieść do właściwej władzy, która będzie musiała się tym zająć. Efektem tego może być wzrost pewnej formy donosicielstwa, a co jeszcze gorsze – zastosowanie sił przymusu państwa do walki z jakąś grupą obywateli w celach ideologicznych – mówił dalej.

– Trzeci powód, najważniejszy, który moim zdaniem sprawa, że ta ustawa jest złym pomysłem, to kwestia wartości. Człowiek ma prawo korzystać ze zwierząt. Ma prawo je hodować, ma prawo wykorzystywać ich mięso do jedzenia, to wynika z całej naszej tradycji. Tym, co jest jednym z głównych zagrożeń dla naszej kultury, jest zamazywanie granic między człowiek, a resztą świata zwierzęcego – podkreślił Lisicki.

– Uzasadnienie tej ustawy jest podyktowane myśleniem zupełnie nieprawicowym, niekonserwatywnym, tylko tym, które się kojarzy z formami radykalnego ekologizmu, z przekonaniem o niemal równości międzygatunkowej, z jakimś dziwnym pojęciem humanitaryzmu wobec zwierząt, tak jakby miarą ludzkiej moralności miał być stosunek do zwierząt rozumiany w kategoriach lewicowych, ideologicznej lewicy. Moim zdaniem bardzo nieszczęśliwy pomysł – dodał.

Czytaj też:
Kaczyński prezentuje projekt ustawy. "To jest ustawa, którą poprą wszyscy dobrzy ludzie"
Czytaj też:
Bosak o zakazie hodowli zwierząt futerkowych: Pomysł absolutnie niekonstytucyjny
Czytaj też:
"Zwinnie zaplanowana akcja". Hodowca norek odpowiada na film Onetu

Źródło: wrealu24.pl
 262
Czytaj także