Polityk PiS był pytany w TVN24 o rekonstrukcję rządu i zmniejszenie liczby ministerstw. Według nieoficjalnych informacji po zmianach ma być ich około 12. Dziś funkcjonuje 20 resortów.
– Jeżeli spojrzymy chociażby na poziom zarobków, to wiceministrowie to są tacy tani, skromni robotnicy winnicy pańskiej, znacznie tańsi niż podlegli im dyrektorzy. Więc jeżeli na czymś opierać tę machinę rządową, to na wiceministrach jest taniej niż na dyrektorach – powiedział Marcin Horała.
Tłumaczył, że pełnomocnik rządu to zazwyczaj wiceminister, który pełni dodatkową funkcję. – Ja akurat na mocy specustawy jestem dość mocnym pełnomocnikiem. Ale moje biuro to są trzy czy cztery osoby, zależy jak liczyć pełne etaty. Większość pełnomocników nie ma dodatkowej obsługi – stwierdził polityk.
Horała przyznał, że po rekonstrukcji rządu "pewnie część" wiceministrów straci pracę. – Zazwyczaj wiceministrowie zarabiają dwukrotnie albo trzykrotnie mniej niż podlegli im dyrektorzy – dodał. Pytany, czy w takim razie do Sejmu powinna wrócić ustawa o podwyżkach dla polityków, wiceminister odparł: – Ja o nic nie apeluję, tylko stwierdzam fakt.
– Na kimś trzeba tę robotę w ministerstwach oprzeć, mówiąc kolokwialnie. (…) Ktoś musi ten wózek ciągnąć – przekonywał polityk PiS.
Czytaj też:
Poseł PO miał wypadek. Uderzył w niego pijany kierowca
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
