Kraj"Zero tolerancji" Policja ostrzega: Nie będzie taryfy ulgowej

"Zero tolerancji" Policja ostrzega: Nie będzie taryfy ulgowej

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Łukasz Gągulski
Dodano 95
Od soboty w całym kraju obowiązuje zakrywanie ust i nosa w przestrzeni publicznej, np. w sklepie, autobusie, ale także na ulicy. Za nieprzestrzeganie tego obowiązku może grozić mandat do 500 zł. Osoba, która np. z przyczyn zdrowotnych nie może nosić maseczki, będzie musiała na wezwanie funkcjonariusza okazać zaświadczenie lekarskie - powiedział PAP rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka.

Szef resortu zdrowia Adam Niedzielski oraz komendant główny policji Jarosław Szymczyk już we wtorek ogłosili politykę "zero tolerancji". Zapowiedziano m.in., że z obowiązku zakrywania ust i nosa – przy pomocy np. maseczki, części odzieży czy przyłbicy – będą zwolnione osoby posiadające zaświadczenie lekarskie lub dokument potwierdzający niepełnosprawność.

– Do tej pory wystarczało samo oświadczenie i wiele osób niezasadnie korzystało z tej możliwości, wprowadzając w błąd co do swojego stanu zdrowotnego – podkreślił rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka w rozmowie z PAP. – Konieczność okazania zaświadczenia kończy niepotrzebne dyskusje podczas kontroli i znacznie ułatwi egzekwowanie przepisów przez policjantów czy funkcjonariuszy straży miejskiej – stwierdził.

Wskazał, że osoba, która odmówi zakrycia ust i nosa, będzie musiała posiadać ważne zaświadczenie lekarskie lub inny dokument potwierdzający całościowe zaburzenia rozwoju, zaburzenia psychiczne, niepełnosprawność intelektualną w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim lub trudności w samodzielnym zakryciu albo odkryciu ust lub nosa.

Inspektor zaznaczył przy tym, że policjanci będą mogli weryfikować autentyczność dokumentu u jego wystawcy, jeżeli będą mieli podejrzenie, że może być podrobiony. – Podrobienie, jak i posłużenie się fałszywym zaświadczeniem będzie rodziło dla takiej osoby skutki prawne związane z przestępstwem poświadczenia nieprawdy określonym w art. 270 kk i takiej osobie może grozić kara pozbawienia wolności nawet do lat 5 – ostrzegł.

Ciarka przekazał również, że to od indywidualnej oceny interweniującego policjanta będzie zależeć, czy dana osoba zostanie ukarana mandatem albo pouczona, czy zostanie skierowany wniosek o ukaranie do sądu lub sporządzona informacja do inspektora sanitarnego. – To policjant i służby sanitarne podejmują indywidualnie decyzje, co do ewentualnych konsekwencji, ale w każdym przypadku należy spodziewać się zdecydowanej reakcji ze strony policjantów na każde naruszanie obowiązujących przepisów" - stwierdził rzecznik KGP.

"Jeżeli zauważymy, że ktoś nie zakrywa nosa i ust w wyznaczonych miejscach albo po godzinie 22 działają lokale czy dyskoteki, które nie powinny działać, to nie tylko policjanci i inspektorzy sanitarni powinni reagować, ale i każda osoba, której zależy, aby wyhamować transmisję wirusa, powinna o tym informować. Liczymy także na solidarność obywateli. My na takie zgłoszenia będziemy reagować na bieżąco – zaznaczył insp. Ciarka.

W ocenie rzecznika KGP, kampania informująca o obostrzeniach, w tym o zakrywaniu ust i nosa jest "ogromna". – Nie wyobrażamy sobie sytuacji, żeby po tylu doniesieniach medialnych i konferencjach Ministerstwa Zdrowia ktoś tłumaczył, że tych przepisów nie zna i nie wie np., że trzeba zasłaniać usta i nos, czy że nie można organizować dyskotek – tłumaczył. Dodał, że dla policji będzie to sytuacja niewytłumaczalna. "Dlatego, jeżeli będziemy mieli do czynienia z osobami, które notorycznie naruszają te przepisy, to będziemy wówczas w przypadku odmowy przyjęcia mandatu kierowali wnioski o ukaranie do sądu oraz informowali o takim zachowaniu powiatowego inspektora sanitarnego – podkreślił.

Wyjaśnił także, że to policjant, który będzie przeprowadzał interwencję, podejmuje indywidualnie decyzję, co do ewentualnych konsekwencji prawnych. – On zna najlepiej sytuację i wie, czy dana osoba na przykład na chwilę nie miała założonej maseczki, czy szybko się zreflektowała, na wezwanie policjanta zachowała zgodnie z prawem i nałożyła maseczkę, zakrywając nos i usta. Wtedy najczęściej wystarczy pouczenie jako wytknięcie niewłaściwego zachowania – powiedział.

– Natomiast jeżeli ma do czynienia z osobą, która jest agresywna i ignoruje przepisy, mówiąc np.: "że i tak nie założy maseczki", czy będzie organizowała imprezy taneczne itp. W takich przypadkach policjanci będą wdrażać dozwolone prawem surowe konsekwencje – poinformował dodając, że zgodnie z kodeksem wykroczeń funkcjonariusz może nałożyć na taką osobę mandat w wysokości do 500 złotych.

Czytaj także:
Kolejny rekord zakażeń. Aż 816 przypadków na samym Mazowszu
Czytaj także:
Szybko rośnie liczba zajętych łóżek szpitalnych i respiratorów. Niepokojące dane
Czytaj także:
Im dziecko jest młodsze, tym łatwiej zakaża. Zaskakujące wyniki badań

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 95
  • Michael IP
    a kiedy dla recydywistow ,ktorzy nie nosza maseczek , beda powstawac obozy koncentracyjne ?
    kto tam bedzie straznikiem , kapo , czy beda druty pod pradem ?
    Dodaj odpowiedź 9 0
      Odpowiedzi: 1
    • Johnn IP
      Policjant w masce z zaworem wydechowych, to tak jakby jej nie miał, można domagać się mandatu dla takiego zakażającego funkcjonariusza mordercy.
      Dodaj odpowiedź 2 1
        Odpowiedzi: 0
      • R---- IP
        Tylko tyle mają odwagi, żeby dawać mandaty babciom w autobusach. Ale żeby zglebić tych bydlaków antykowidowców na Placu Zamkowym to już ich nie ma.
        Dodaj odpowiedź 2 2
          Odpowiedzi: 0
        • pisowiecjacekiplacek IP
          te rozporzadzenia nie maja sily prawnej, to nie jest ustawowy przepis, od stanawiania takch przepisow jest sejm a nie premier czy loza szydercow z wiejskiej
          na jakiej podstawie (prawnej) policja bedzie wlepiac mandaty? nie ma na to paragrafu,
          to co sobie marawiecki powie i jego przydupasy to mozna wlozyc miedzy bajki
          niech pojda straszyc swoje matki, jak im pozwola i o ile nie dostana plaskacza od mamusi
          Dodaj odpowiedź 5 3
            Odpowiedzi: 1
          • romek IP
            Blisko 6 tysięcy naukowców i ekspertów ds. ochrony zdrowia dołączyło do globalnego ruchu protestu przeciwko polityce ścisłej kwarantanny i "zamykania" krajów dotkniętych ciężko epidemią koronawirusa SARS-CoV-2 - informuje BBC.

            Naukowcy, którzy podpisali się pod tym ostrzeżeniem twierdzą, że reżim ścisłej kwarantanny ma "dewastujący wpływ na fizyczne i psychiczne zdrowie" ludzi oraz na funkcjonowanie społeczeństwa.

            Autorzy apelu wzywają do objęcia ochroną najbardziej narażonych na ostry przebieg COVID-19, podczas gdy zdrowe, młode osoby powinny wrócić do normalnego życia.
            Dodaj odpowiedź 2 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także