KrajO pożytku z prowokacji

O pożytku z prowokacji

Blokada na trasie z Lwowa do Rawy Ruskiej
Blokada na trasie z Lwowa do Rawy Ruskiej / Źródło: Twitter
Dodano 5
Wydawać by się mogło, że większość prowokacji jest tak czytelna, iż zasługuje jedynie na śmiech. Jeśli np. grupa rosyjskojęzycznych Ukraińców udaje Polaków i blokuje drogę pod napisanymi polszczyzną transparentami, biorąc za to ok. 30 zł od łba – o czym tu gadać? Wiadomo, czemu to służy, podobnie jak malowane (przez nieznanych sprawców) obelżywe napisy na cmentarzach i niszczone pomniki.

Resentymenty polsko-ukraińskie są faktem, ale ich rozniecanie z pewnością nie służy dwóm stronom – ani Ukrainie, dramatycznie walczącej o całość i suwerenność, ani Polsce zabiegającej o zgodę na obszarze Międzymorza. Sprzyja natomiast trzeciemu graczowi, czyli Rosji, dla której trwałe przymierze Warszawy i Kijowa to najgorszy możliwy koszmar.

Teoretycznie wszyscy znamy podobne mechanizmy. A jednak prowokacja jest wciąż stosowana. Dlaczego? Ano dlatego, że w sytuacji napięcia jeden strzał (dodajmy nieprzypadkowy) uruchomić może lawinę faktów. Akcja staje się powodem reakcji, reakcja uruchamia kolejną akcję. Zdemaskowanie organizatorów blokady drogi rozbraja minę, podobnie jak protest społeczeństwa przeciw profanacji pomnika i pomoc w odbudowie. Jednak co jakiś czas prowokowanym nie wystarcza wyobraźni ani zimnej krwi.

Wyobraźmy sobie, że komuś puszczają nerwy i ukraińska policja zaczyna pałować blokujących drogę „Polaków”. Russia Today puszcza obrazki w świat… A przecież nawet u nas nie brak szlachetnych głupców czy zaślepionych poczciwców, którzy na hasło: „Banderowcy nas biją!” gotowi są na wiele, toteż społeczna reakcja na pałowanie może być autentyczna (choć pewnie nie bez udziału agentury).

Chociaż – jak napisałem – prowokacja jest stara jak dzieje ludzkości, to skuteczna walka z nią przewiduje tylko jeden rodzaj zachowania – stalowe nerwy i cierpliwość. Wiemy, że skłonność Ukraińców do uczciwego badania swej historii jest niewielka, że Litwini histerycznie reagują na wspomnienie unii jagiellońskiej, że Czesi nie darowali nam Zaolzia ani zaboru Kotliny Kłodzkiej, ale żyjemy obok siebie jak rodzina i musimy się dogadywać, a nie zabijać. Trzeba rozmawiać, stanowczo stawiać obronę własnych interesów, ale nade wszystko budować tkankę porozumienia, nawet za cenę ustępstw. Nawet ryzykując, że zostaniemy oszczekani lub opluci.

Pamiętajmy: agresywniejszymi przeważnie są ci słabsi, bardziej zakompleksieni. Silni mają na oku przede wszystkim przyszłość i nie dają jej zniszczyć w imię jakiejś doraźnej satysfakcji. Nic tak nie zabija prowokatorów jak milczenie.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 15/2017
Artykuł został opublikowany w 15/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ api
 5
  • MAREK IP
    Panie Wolski, o czym Pan pisze???? Ukraincy w Polsce już otwarcie mowia: Będziemy was Poliaczki rezac, glowy obcinac. Już niedługo!!! Zawdzieczamy to min. Morawieckiemu co Ukraincow do Polski zaprasza, Polakow z Kazachstanu nie chce do Polski sprowadzić i młodych wykształconych Polakow z Polski wygania!!!! Takie sa decyzje min. Morawieckiego!!! PiS dzięki takim ministrom przegra następne wybory!!!! PiS nie chce Polakow z Kazachstanu co pozostali na starych Polskich Ziemiach co zdrajcy -USA,UK i Rosja Polakom zabrali!!!! Miedzymorze pic i fotomontaż - o czym Pan pisze???? Na razie to Polska jest zabijana!!!! Bzdury Panie Wolski piszesz!!!!
    Dodaj odpowiedź 0 1
      Odpowiedzi: 0
    • rftgyhw IP
      Nie ma zgody na tworzenie V kolumny banderowców w Polsce. Nie powinno być zgody na bezkarne działania banderowców na sowieckim żołdzie na Ukrainie. Ukraina jeżeli chce istnieć jako państwo demokratyczne, musi rozliczyć banderowskie zbrodnie ludobójstwa na Polakach, Żydach, Ormianach, i innych mniejszościach. Polska może pomagać Ukrainie, ale nigdy UPAinie.
      Dodaj odpowiedź 10 1
        Odpowiedzi: 0
      • Taverney IP
        Panie Marcinie wrzucanie Zaolzia (które jest w granicach Republiki Czeskiej) i relacji polsko-ukraińskich to kompletne nieporozumienie!
        Dodaj odpowiedź 11 1
          Odpowiedzi: 0
        • Adam K. IP
          Panie Marcinie,przy całym moim ogromnym szacunku do Pana, muszę stwierdzić, iż niestety nic Pan nie wie o banderowcach. Pan się przeprowadzi na warmię i pomieszka sobie trochę w miejscowości, w której zamiast "dzień dobry" mówi się "smert lacham", poobserwuje i posłucha troszkę, to będzie Pan ich znał. I wtedy niech Pan pisze o tej tematyce artykuły. Prędzej oderwą kawał Polski i dogadają się z Rosją o Naddniestrze i Krym, niż stanie się to, o czym Pan i Prezes, marzycie. Niestety. Obecna Ukraina to nie ta z czasów Petlury. A i prezes to też nie Marszałek.
          Dodaj odpowiedź 26 7
            Odpowiedzi: 1

          Czytaj także