Kontrowersyjna pamięć?

Kontrowersyjna pamięć?

Dodano: 
Sala lekcyjna, zdjęcie ilustracyjne
Sala lekcyjna, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP
Marcin Hałaś Skierowany do młodzieży konkurs wiedzy historycznej "Wołyń - pamięć pokoleń” zyskał ogólnopolski rozgłos. Ale chyba nie o taką sławę chodziło jego organizatorom, którzy wychodzą z założenia: Ukrainie pomagamy, o historii pamiętamy.

Konkurs „Wołyń - pamięć pokoleń” został zapowiedziany w lipcu ubiegłego roku podczas Ogólnopolskiego Zjazdu i Pielgrzymki Kresowian na Jasną Górę. Oficjalnie ogłoszono go - co bardzo ważne - we wrześniu 2021. Miał trwać do stycznia, ale ze względu na pandemię i zdalną naukę w szkołach, termin nadsyłania prac przedłużono do końca marca.

Organizatorami konkursu są działające w Bytomiu na Górnym Śląsku organizacje: Towarzystwo Miłośników Lwowa oraz Światowy Kongres Kresowian, a także Stowarzyszenie Upamiętnienia Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów z siedzibą we Wrocławiu. Do współorganizacji przedsięwzięcia pozyskano znanych polityków Zjednoczonej Prawicy: wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika oraz europoseł Beatę Kempę. Dlatego właśnie dla laureatów czekają główne nagrody w formie wycieczek do... Parlamentu Europejskiego w Brukseli. To na adres Biura Poselskiego Michała Wójcika nadsyłane są prace. W propagowanie konkursu włączyły się Kuratoria Oświaty dwóch województw: śląskiego i dolnośląskiego.

O Wołyniu i sprawiedliwych Ukraińcach

W konkursie mogli uczestniczyć uczniowie szkół ponadpodstawowych, którzy ukończyli 15 rok życia. Mieli za zadanie przygotować pracę pisemną lub prezentację multimedialną na jeden z zaproponowanych tematów. Na przykład: „Refleksje młodego Polaka na temat filmu Wołyń w reż. Wojciecha Smarzowskiego”. Ale do wyboru był też temat przybliżający wiedzę o Ukraińcach, którzy w czasie II wojny światowej ratowali polskich sąsiadów: „Porównanie postaw Polaków Sprawiedliwych wśród Narodów Świata z postawami Ukraińców, ratujących swoich sąsiadów Polaków przed śmiercią z rąk nacjonalistów ukraińskich".

Prace należało przesyłać do 31 stycznia tego roku. Jednak 18 stycznia, ze względu na okres lockdownu szkół i nauki zdalnej, organizatorzy przedłużyli termin nadsyłania prac do 31 marca. Ta decyzja okazała się brzemienna w skutkach. 24 lutego Rosja zaatakowała Ukrainę. W takiej sytuacji konkurs zauważył (lub został o nim poinformowany) prof. dr hab. Tomasz Schramm, przewodniczący Komitetu Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk. Wystosował od do wszystkich organizatorów pismo. "W świetle agresji rosyjskiej na Ukrainę wnioskuję w imieniu Komitetu Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk, by organizatorzy przerwali konkurs, korzystając z p. 12 regulaminu. Priorytetem polskich uczniów, rodziców, nauczycieli i całego społeczeństwa stało się udzielanie materialnego i moralnego wsparcia Ukraińcom walczącym z najeźdźcą, a także uchodźcom szukającym schronienia w naszym kraju. (…) Wracanie w tym momencie do pamięci o krzywdach z przeszłości nie ułatwi ani ukraińskim ani polskim uczniom zmierzenia się z nowymi wyzwaniami" - czytamy.

O konkursie mówił także prof. Igor Hałagida, który udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”. Słowa wprowadzające do tej rozmowy trudno nie uznać za manipulację: „Szkolny konkurs o Ukraińcach-rezunach. W klasie ukraińskie dzieci. Co się wydarzy na przerwie?”. Igor Hałagida - polski profesor narodowości ukraińskiej (jak pisze o nim Wikipedia) - mówił: - Mimo wojny pojawiają się w przestrzeni publicznej nie najlepsze pomysły wynikłe z oficjalnej polityki historycznej, przy czym moment wybrano jak najgorzej. To np. konkurs organizowany przez kilka całkowicie marginalnych organizacji „kresowych", ale wsparty przez prominentnych polityków.

Oczywiście znowu pominięto fakt, iż konkurs ogłoszono we wrześniu, więc nie tylko przed wojną, ale jeszcze przed koncentracją rosyjskich wojsk wokół granic Ukrainy. Hałagida równocześnie trzeźwo zauważył: - Przestrzegam przed dzisiejszym hurra-optymizmem, że wojna w Ukrainie definitywnie wymazała wszystkie spory. Prędzej czy później debata o historii powróci.

Durnota PAN?

Nie wszyscy jednak podzielają stanowisko prof. Schramma. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski napisał na Twitterze krótko, a dosadnie: Durnota Polskiej Akademii Nauk. Jedna z osób ze środowiska organizacji kresowych pyta retorycznie: - Czy w lipcu usłyszymy apel o zawieszenie obchodów ustanowionego przez sejm Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach Rzeczypospolitej Polskiej?

Organizatorzy zawracają uwagę, że jeżeli dzieci uchodźców z Ukrainy zostaną dołączone do klas w polskich szkołach, to w żaden sposób nie będą oni mieli styczności z działaniami konkursowymi – zadanie to indywidualna praca uczniów, a prace będę oceniane poza szkołą. Poza tym większość prac została już napisania i przesłana, więc ich nie ocenienie byłoby równoznaczne z wyrzuceniem wysiłku uczestników konkursu do kosza.

Organizatorzy ostatecznie zdecydowali się nie posłuchać apelu prof. Schramma i rozstrzygnąć konkurs. Liderzy Światowego Kongresu Kresowian wysłali do prof. Schramma list, w którym wyjaśnili m.in. Idea konkursu zrodziła się z najszlachetniejszych intencji kształtowania stosunków polsko-ukraińskich w duchu prawdziwej przyjaźni, szacunku i solidarności, po wypełnieniu się w naszych wzajemnych relacjach jednego z zasadniczych ewangelicznych warunków prowadzących do tego: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Jak dotąd ze współorganizacji konkursu nie wycofał się ani minister Michał Wójcik, ani europosłanka Beata Kempa.

Pomysłodawca konkursu Danuta Skalska w ubiegłym została laureatką nagrody Semper Fidelis przyznawanej przez przez Instytut Pamięci Narodowej. Skalska zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy: - Tak ma marginesie: władze obwodu lwowskiego ogłosiły rok 2022 rokiem UPA. Jak dotąd – pewnie w trosce o wrażliwość inicjatorów - znikąd nie padła sugestia,by w związku z wojną obchody te zawiesić.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także